Napisane przez: Jędz@ | grudzień 12, 2008

Nie będzie mi tu siła nieczysta zamiatała!

Przeglądałam ostatnio archiwum i ku memu zdumieniu, jakaś siła nieczysta pożarła mi kilka tekstów. Siło nieczysta! Niniejszym oświadczam, że posiadam kopie i wszystko tu się pojawi jeszcze raz! Nie po to w pocie czoła tworzę, piszę, z trzewi sobie myśli przeczyste wyrywam, żeby jakiś podły nieczysty mi ograniczał moje dochody brutto (a co? nie wiedzieliście, że my tu zarabiamy?).
Dzisiaj zatem przypominam tekst, napisany w oku cyklonu i dlatego mi szczególnie drogi i przytulany do łona.

Czyli dlaczego jeszcze nie zostałam sławną pisarką.
Niektórzy ludzie mają szczęście w życiu i na przykład mieszkają w miejscu, gdzie budzi ich śpiew ptaków, albo szum fal, albo dźwięk zaparzanej świeżo kawy (o ekspres, bądź czajnik mi chodzi). Ci przeciętnie szczęśliwi w ostateczności budzeni są przez drapiącego w drzwi psa, chcącego ” na siusiu”, bądź przez odgłosy przejeżdżającego tramwaju. Są jeszcze pechowcy, budzeni waleniem w drzwi – “POLICJA!!! OTWIERAĆ!!!” lub brzękiem wybijanej szyby. A na końcu tej listy jestem JA – Jędz@! Ha! Regularnie o godzinie pięknej, jeszcze przed bladym świtem, budzi mnie odgłos zgniatanych butem na betonie puszek, wyciąganych ze śmietnika. Mieszkam bowiem przy śmietniku (czyli tam, gdzie zasadniczo moje miejsce). Nie muszę chyba dodawać, że jak każdy, normalny człowiek kładę się spać o normalnej 1 w nocy, nie?
Zgniatanie butem puszek, jest chyba dobrze wszystkim znane, tak oto na chlebuś i coś do chlebusia zarabia kwiat naszego narodu oraz jego wizytówka.
Oczywiście już nie mogę zasnąć, przyziemne zdobywanie środków płatniczych trwa sobie dość długo, więc zwlekam się z łóżka, starając się nie nadepnąć na chrapiącego smacznie ślubnie zakontraktowanego i ze zwyczajowym -”kurrrrwa mać!” na słodkich usteczkach, podążam do kuchni. W ślad za mną jak dwie bomby do kuchni wpada żywy inwentarz, czyli kot z psem i natychmiast żądają napełnienia misek. Dzień się zaczął. Jako, że fabryka ryzykująca zatrudnianie mnie otwiera się dopiero o 7.00, postanawiam wykonać coś w rodzaju śniadanka dla całej rodziny, trochę poczytam, albo pomyślę, około 6.00 budzę resztę bandy. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności udaję się, oczywiście spóźniona co najmniej o pół godziny, do fabryki. Wracając zahaczam o sklepy, by nabyć drogą kupna niezbędne wiktuały i już ok 17.00 jestem znów w “zaciszu” domowego ogniska. Nie muszę chyba również pisać, co przeciętna Matka Polka porabia do 1 w nocy. Normalka! Po prostu z wdziękiem pada na pysk…
Ale jak wiecie, dotąd zwykle znajdywałam czas na ulubione zajęcie, to jest czytanie blogów oraz czasami pisanie o swoich najtrafniejszych poglądach.
Tyle, że od tygodnia mam dodatkową rozrywkę. EKIPĘ REMONTOWĄ!
Wyrywają drzwi, prują ściany, wiercą, produkują gruz i zniszczenie. Acha! I żądają za to wszystko ciężkiej kasy!
Zaczynam się poważnie zastanawiać nad tym, czy nie przyłączyć do wymienionej już klasy pracującej, dorobić nieco żywej gotówki, przecież i tak nie śpię!
No i widzicie, jak tu tworzyć w takich warunkach, jak zdobywać tę swoją chwałę i sławę? Czy ja mam szanse na literackiego Nobla, albo chociaż na laptopa w nagrodę za najśliczniejszego bloga, skoro życie tak piaskiem po oczach i puszkami po uszach?
Możecie pomyśleć, że dobre imię Toteramy mogłaby podtrzymać choć Charmee? Taaaa, jasssne. Przecież jedyne co ona potrafi podtrzymywać, to żenujące rozmowy na czacie. I to by było na tyle, ponarzekałam sobie troszkę i nic mi nie lepiej… Kończę i do wkrótce! Obiecuję. że już niedługo wszystko wróci do normy. Jeszcze tego pożałujecie.

Jędz@

Update:
Remont zakończony, jak widać przeżyłam, niestety do dzisiaj w jego efekcie mam nerwowe tiki prawą powieką i nienawiść do złośliwych banków i ich ohydnych produktów.


Odpowiedzi

  1. Mam nadzieję, że ta siła nieczysta wystraszyła się Twojego tekstu i nic nam więcej nie pożre :]
    Zresztą ja nad nią, nad tą siłą, wczoraj odczyniłam uroki i chyba sobie poszła precz…

  2. A czy aby nie zapomiałaś czarną wroną, nad lewym ramieniem wykręcić trzy kłóka w prawo i wysyczeć tę formułkę, co to Cię uczyłam przy pełni księżyca?

  3. Wszystko zrobiłam jak trzeba. Czarna wrona odhaczona, zgiń, przepadnij siło nieczysta, i wysłałam ją w kosmos… Dobrze?

  4. Jedza należy do ginącego gatunku “originals mother polisch” Robi śniadania ,pracuje zawodowo, robi zakupy,sprząta,gotuje a wieczorem seksi z mężem i bloguje, by o pierwszej w nocy paść na pysk…prawdziwa heroina..

  5. Kocham Jędzę.

  6. … Robi śniadania ,pracuje zawodowo, robi zakupy,sprząta,gotuje a wieczorem seksi z mężem i bloguje…

    …i odgrzewa stare kotlety… znaczy notki. LEŃ.

  7. Mikuś to tylko do południa, a wolnymi popołudniami siedzę, czytam Harlekiny, oglądam CIA, ale nie z majami i ogólnie się nudzę.
    Masz rację Siduś. Leń u mnie może brac korepetycje.

  8. Z majami… Bosz…

  9. No i widzisz, Charmee, co narobiłaś? Zpsułaś nasz trójkącik zanim mi się znudził. A nawet zanim mi się na dobre spodobał. Co za wieśniara z Ciebie!
    Musiałaś tak jawnie i otwarcie swoje zdanie na temat wiadomej osoby wypowiedzieć? Nie lepiej było po kątach plotkować, mącić, knuć? Tak robią niektóre i zobacz, jak dobrze na tym wychodzą. A Ty sobie wizerunek niszczysz, gUpia. Wiesz ile to się trzeba napisać, nastarać przy upiekszaniu siebie, wybielaniu i całej tej kosmetyce, po której stajesz się znana jako wzór cnót wszelakich? Echhhh…

  10. Noo..Jędza, to Ty jesteś tą panią z reklamy kawy Jacobs?

    zazdraszczam sił..

  11. Sprawcia to nie ta notka ;)

    Tu piejemy peany na temat pracowitości , niewyczerpanej energii Matki Polki Bizneswoman o niespełnionych ambicjach bycia pisarką.
    Jędza, ja tak myślę, że Ty tak na emeryturce będziesz mogła się realizować w pełni…

  12. Przepraszam Cię, Sprawo… Myślisz, że mi nie jest przykro? Pierwszy trójkąt w życiu przeszedł mi koło nosa… I to TAKI trójkąt…
    Teraz to chyba wezmę i napiszę wybielające się maile i kliknę w opcję “wyślij do wielu”… Może się uda odkręcić, cudem…

  13. Ciekawie tu u Was. Słodko… ale nie mdło, drapieżnie… choć bez chłodu, jaki bije od śmierci.
    Wpadłam na chwilkę, ale już wiem, że się zasiedzę.

  14. Słodko? Hmmm… No skoro słodko, to kurde ja już nic nie wiem…
    Ależ zasiadywuj się do woli…

  15. Witaj Maskana, siadaj, tu masz kawę i stare pierniki. Nowe wyszły, a na najnowsze jeszcze trzeba dozbierać puszek aluminiowych.
    Sprawciu, no właśnie, przywołuję Cię do posządku.
    Charmuś, no spróbować zawsze warto.
    Zośka, nie jestem biznesłumen.

  16. Jak wyjdę z tej depresji potrójkątowej, to będę piać peany. Na razie w stanie nie jestem.:(

  17. Też coś tak czuję, że mam depresję równoramienną… A nawet chyba katar, też mam…

  18. Ja mam to wszystko, ale po trzykroć! I jeszcze globusa mam. I spać misie chce.

  19. No laseczki.. co tu taka cisza..

  20. Chora jestem… I w ogóle…

  21. witam Was odwiedzających i milczących. Mam nadzieję, że odezwie się ktoś, ktoś, kto wie, jak w tym tjuningowanym wordpressie zmienić avatar? Bo mn ie szlag trafi z tą połową dupy zza krzaka!

  22. Ja wiem :]

  23. Tak, ty wiesz, napewno…

  24. Charmusia mi powiedziała na privie (nie ma jej, to mogę nadawać), że ją na blogu traktuję jak popychadło oraz z wyższością.
    W sumie to mi się tak ciepło koło serduszka zrobiło (podejz, serdusznik, kwiaty, brokacik, mhihihihi), jak mało takich miłych chwil mamy w życiu… Jak rzadko nas ktoś docenia… Mimo starań, wysiłku i potu!
    Dziękuję Ci Charmee. Ty moja ostojo moja i podwalino!
    Ech, wzruszyłam się.

  25. Spadaj Wieśniaro… Jak mnie nie było, to jak Ci miałam cokolwiek napisać, co? :P

  26. Ja Jędzy skopiowałem naszą rozmowę… kiedy żaliłaś mi się rano, charmee.

  27. Ja Jędzy skopiowałem naszą rozmowę… kiedy żaliłaś mi się rano, charmee.

  28. Sid, masz czkawkę?

  29. A to ja z Tobą rano rozmawiałam? Kurde, zaćmienie mam, nic nie pamiętam, z tego wynika…

  30. Kliknąłem tylko raz “Dodaj komentarz” słowo daję.

    Nie łgaj, pieseczku.

  31. Niniejszym oświadczam, że Pall Malle są beznadziejne. Nie kupujcie tego badziewia!

  32. Niniejszym oświadczam, że bez znaczenia marka papierosa. Wszystkie sa beznadziejne i śmierdzą.

  33. Sztachnij się Zośka raz a porządnie… i od razy zmienisz zdanie…

  34. Powiedział Slimek, który niedawno /chyba/ rzucił palenie… W każdym bądź razie – rzucał :]

  35. Slime:)
    kiedyś, w akcie manifestacji, że ja jako Kobieta TEŻ mogę palić papierosy kupiłam sobie paczuszkę jakichś mentolowych, wypaliłam dwa.. po których przespałam pół dnia z lekka jakby naćpana :]

    Z alkoholem mam podobnie. Nie grozi mi alkoholizm, bo zanim zdążę się porządnie upić , zasypiam :D.. Ekonomiczna jestem ;)

  36. Ja bym chętnie rzucił palenie. Tylko niech mnie ktoś weźmie za rękę … i wspiera.

  37. No to.. zapalimy?

  38. Sid, mogłabym Cię wesprzeć skutecznie dosyć, gdyby Ci bardzo na mnie zależało. Taki wiesz.. mały szantażyk : albo ja albo fajki.. A tak? ;)))Polecają Nicorette – w reklamie ;)

    skoro sam nie możesz sobie poradzić z nałogiem to jakaś poradnia Ci pomoże.. dadzą Ci jakieś piguły po których czułbyś się fatalnie zapalając papieroska, albo potraktują jakimiś innymi kadzidłamiami, dymami i znachorskimi sztuczkami.
    o ile naprawdę tego chcesz.:)

  39. Najbardziej to chcę tego trzymania za rękę /faja

  40. [...] zapracowana matka i zapracowany ojciec wezmą się w końcu i zakończą nie tak dawno rozpoczęty remont. Realizacja natomiast napotyka na liczne przeszkody, wertepy i nieprzewidziane okoliczności, czyli [...]


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie