Plecy mnie bolą. Uda mnie bolą i łydki też. I bark mnie boli. Jeden, lewy. Dlaczego mnie boli tylko jeden bark? To niesprawiedliwe powiem Wam.
Ale od początku.
Jak wspomniałam wcześniej, postanowiłam dać się ponieść fali, ogólnej modzie, owczemu pędowi i wybrałam się na gór szczyty celem nauki jazdy na nartach. Nie ma lekko, w grę nie wchodzi bowiem swobodne przenoszenie markowego sprzętu w markowym odzieniu, jedynie rzetelna, żmudna praca, zroszona potem, łzami i krwią.
Ubrałam się w gustowny czarny kombinezon z kreszu, trochę tylko nie do pary, do tego modny różowy szaliczek, buraczkową czapkę z pomponem, niebieskie rękawiczki. Żeby nie było dysonansu, narty mi dali seledynowe, a buciki do nich jaskrawo czerwone, na tym tle pięknie się prezentował mój purpurowy z wysiłku pychol. No szał pał i uprzęży! Wynajęto mi instruktora do nauki, pokazano miejsce kaźni i klamka zapadła.
Pierwsze i najważniejsze, czego nauczył mnie Pan instruktor było to, że mam upadać na boki, no i dzięki temu, dupę mam prawie nienaruszoną. Pokazał mi też niezwykle efektowny i efektywny sposób zjeżdżania:
- czubki razem, tył nart rozszerzyć! Rozszerzyć mówię! SZEROKO NOOOOGI!!!!! (no ciekawe, czy wie, jak się trudno nogi rozszerza, pffff!)
- kolana w „iksy” i na wewnętrznych kantach nart (no jasne, rozszerzyć, w iksy i kantować, nie ZA DUŻO NA RAZ? Proszę Pana???),
- wesprzeć się swobodnie na językach, rozluźnić i jedziemy! No niech mi Pani nie wjeżdża między nogi!!! (ojtam!).
Powiem Wam, fajna ta lekcja była!
A potem już sama sobie ćwiczyłam, pod czujnym okiem wyedukowanej tydzień wcześniej siostry i śwagra, który to śwagier służył głównie za podnośnik, gdyż albowiem mój gustowny kombinezonik nieco przyciasny był. No i jak doszło do nieuniknionego, czyli do ćwiczonego z mozołem upadku na bok, leżałam jak żółw i czekałam na podniesienie. Jak się zdarzyło, że w końcu stracili do mnie cierpliwość i pojechali sobie w p… w dół znaczy, to leżałam i czekałam jakieś 5 min. zanim wpadłam na to, że przecież mogę sobie wypiąć narty i wstać.
Ale w końcu na to wpadłam, nie?
Siostra się na mnie zdenerwowała bardzo, bo zamiast robić co mi każą, znaczy na okrzyk – hamuuuuj! jechać pługiem i na kantówkach, to się rozglądam za miejscem, gdzie by tu z jak największym wdziękiem upaść nisko na bok..
Nie miała racji, nie? KAŻDY tak zaczyna, prawda?
Po kilku godzinach takiej jazdy (no dobra, po dwóch, ale ostatni upadek był bolesny i bark mi się obił), zdjęłam narty, a następnie oddałam się szpanowaniu, że niby narty mam wbite obok, tylko sobie odpoczywam, no wiecie… tak nonszalancko.
Ech! Piękne jest życie narciarza, to naprawdę fajny sport!
Tylko uda mnie bolą. I łydki, no i plecy. I bark jeden, lewy.

PS. A góry piękne som
Wasza wysportowana
Jędz@
Jędzusiu :) jak to dobrze, że wróciłaś cała i zdrowa. Uda i łydki muszą boleć, to znak, że miałaś narty na nogach. A już niedługo będziesz zjeżdżała z łatwością i wdziękiem.
Przez: milarytka w luty 24, 2009
o 11:56
Wszyscy mi to mówią. Że niby wrodzony talent mam… czy tam antytalent… Już nie pamiętam ;)
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 11:59
Beztalencie :P
Powiedz mi, maj lofff, skąd Ty wytrzasnęłaś kombinezon z kreszu :> Znaczy spodnie i kurtkę oddzielnie, tak? Bo tak sobie dumam…Że skoro przyciasne, to Ty to nabyłaś drogą kupna na jakimś bazarku w kolorowych latach osiemdziedziesiątych ;P
Zestaw kolorystyczny totalnie w Twoim stylu :*
Moja Ty tęczusiu, mój Ty pączusiu najukochańszy :)
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 12:09
jak to skąd wytrzasnęłam? Nabyłam drogą kupna, w czwartek, w markowym sklepie z najlepszą zagraniczną odzieżą. Pisało na nim “second-hand” czy jakoś tak. Trochę przeinwestowałam, wiem, no ale…..
Większych nie mieli.
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 12:21
Aha, to wiem. U nas to się nazywa “Ubrania z Przeszłością”. Albo “Ciuszek Retro”.
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 12:24
Jędza, a ten intruktor fajny jakiś?
Przez: sofijkaa w luty 24, 2009
o 12:24
Achaaaa! Zapomniałam napisać, że siatki to tam mają fajne, ciekawe skąd oni je importowali, no bo sądzę, że jedynie takie ze związku radzieckiego by się nadawały, ale przecież jego już nie ma, no to nie wiem.
Wpadałam w nie tyle razy! A one nic, nawet śladu, nawet niteczki zerwanej! Specjalnie sprawdzałam!
A Pan Instruktor…. No ciacho z dziurkom, nooo…
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 12:29
Ja myślę, że Jędza nie mogła dostatecznie skupić się na nauce, odkąd dowiedziała się, jak ten instruktor ma na nazwisko. Ja wiem, ale nie mogę powiedzieć. Szkoda. Bo to by dużo wyjaśniło. Jak można być zwartym i gotowym, skoro masz świadomość, że obok stoi ktoś o nazwisku XYZ ;P
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 12:30
Jędzo droga, narty to sport odpowiedni dla nas. Ćwiczy przywodziciele i odwodziciele, czyli utrzymuje nasze nogi w kształcie doskonałym.
No i te klimaty, grzane wino na stoku, instruktorzy o pięknych, działajacych na wyobraźnię nazwiskach, lansik w kreszu i w polarku z bazarku, uch zatęskniłam, jak dobrze że jadę w czwartek do Białki :-)
Przez: Licencja w luty 24, 2009
o 13:58
W sumie, to moim nogom i tak nic nie brakuje.
Co wy z tymi nazwiskami noooooo
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 14:02
To prawda, doskonalsze być nie mogą (te nogi :P
Trzeba było nie zwierzać się z tym nazwiskiem, robi takie wystrzałowe wrażenie;-)
Przez: Licencja w luty 24, 2009
o 14:05
Pozwolę sobie jako Głos Rozsądku zauważyć, ze góry maja swój nieodparty urok objawiający się np.: bezpośredniością góralek. Wiem bo sam jestem góralem…znaczy mentalnie. No i podobno nie jestem małolitrażowy (oczywiście to plotka którą rozsiewam aby wzmóc swój samczy urok i zobrazować charakterystyczny dla mnie zwierzęcy magnetyzm). I można jechać w góry aby bałamucić urocze góraleczki co to maja dwa warkocze, można jechać aby pokazać, ze góral mentalny dotrzyma pola mieszkańcom gór, znaczy dotrzyma do czwartej flaszki… ale zawsze to coś…można jechać nawet żeby podziwiać krajobrazy-jeśli ktoś lubi, ale przepraszam po to żeby usztywnić sobie stawy skokowe, przywiązać dwie deski i starać się w spektakularny sposób nabawić złamania otwartego lub ran tłuczonych organizmu to w góry jechać nie trzeba. Polecam w tym celu zaprzyjaźniony bar o wiele mówiącej nazwie Biust Pameli, znajdujący się zaledwie 43 kroki (lub 435 kroków, dwa upadki, jedno nawrócenie i rozmowę z patrolem straży miejskiej-w drodze powrotnej) od mojego domu. Tam wystarczy złapać za nie swój kufel albo krytycznie wyrazić się o prowadzeniu się mamy Pana Zenka.
Przez: Inż. Mamoń w luty 24, 2009
o 14:21
Staram się. Jak mi Jędza miła – staram się. Ale nie wiem, na ile mi tego starania starczy.
Jędza, bo TO nazwisko mi się kojarzy z tym, co TO COŚ ma z przodu. I nie mogę się skupić :P
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 14:22
Mamońku, a co? zdarzyło ci się poddać w wątpliwość prowadzenie się mamuni Zenka?
A o nartach MóJ DROGI to ty się nie wypowiadaj.
Co ty tam wiesz, jak nie zjeżdżałeś. Poczułeś ten wiater we włosach? ten pęd powietrza? tą wszechmocną siłę? No.
Ja też nie, ale powiedzieli, że dopiero wtedy zobaczę!
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 14:27
Mogłaś poprosić, żeby ktoś Cię popchnął znienacka… Byś wtedy poczuła ten pęd. Pęd i tę wszechmocną siłę :P
Za bardzo się asekurowałaś.
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 14:37
O mamusi Pana Zenka złego słowa nie powiem…widziałem tych co poddawali w wątpliwość… A co do wiatru we włosach… to ten… niezaleznie od wiatru… nart i innych trzeba miec włosy.
Przez: Inż. Mamoń w luty 24, 2009
o 14:37
Aha. U nas są dwa takie puby, które mogą służyć za zamiennik dla nart. Jeden się nazywa “Kryjówka” /przy czym K odpadło z szyldu i jest tylko “ryjówka”/. A drugi to nie pamiętam, bo rzadziej bywam :P
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 14:40
I co najważniejsze, nie można zapominać o posiadanym w tym czasie / podczas jazdy i wiatru we włosach/ tupeciku, bo niedajboższzz ktoś za Tobą jedzie .
Przez: sofijkaa w luty 24, 2009
o 14:41
po to są czapki spomponem, co nie?
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 14:47
co taka cisza? ktoś oberwał tupecikiem w czapce z pomponem?:P
Przez: sofijkaa w luty 24, 2009
o 21:38
Jesteśmy w gościach, na Polterze, Zośka ;P
Przez: charmee00 w luty 24, 2009
o 21:45
Ćwiczymy spamowanie, chcemy sobie podnieść statystyki.
No i te, no… piersi
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 21:47
No poczytałam. Jędza to prawdziwa dyplomatka :))
Przez: sofijkaa w luty 24, 2009
o 21:57
Nic się nie da wydusić.
Przez: sofijkaa w luty 24, 2009
o 21:59
jak się nie umie dusić Jędz…
Niektórzy to potrafią. Ech!!!
Przez: Jędz@ w luty 24, 2009
o 22:03
Czy kupowanie kurtki narciarskiej, jak się planuje, że się będzie jeździć na nartach (w sensie, że się już niedługo nauczy i się będzie narciarzem), nie jest przesadą?
Chyba nie jest, w czymś chyba trzeba jeździć.
A jak się ubrudzi czarny kreszowy komplecik? Albo co…
Przez: Jędz@ w luty 26, 2009
o 12:48
Skasowałam niechcący tamten tekst. A miałam go tylko poprawić. Droga Jędzo, co mam zrobić?
Przez: charmee00 w luty 27, 2009
o 14:18
Napisz jeszcze raz, że tak wtrącę przechodząc..
Przez: sofijkaa w luty 27, 2009
o 14:26
Kombinuj, moja droga, kombinuj. Ja jestem teraz zajęta, więc poradź sobie. Jesteś dużą, mądrą dziewczynką i masz wyższe wykształcenie. Weź nie rób wiochy!
Przez: Jędz@ w luty 27, 2009
o 14:37
Jesu, wiesz, ile to roboty?
Kopiuj – wklej, kopiuj – wklej…
Przez: charmee00 w luty 27, 2009
o 14:37
[...] Jędza będzię teraz pisać sama. A wpisy będą utrzymane w tonie tych które ukazały się ostatnio. Kilka dni temu Charmee próbowała opublikować swoją notkę i wyleciała z bloga na zbita buzie. [...]
Przez: Blog Procesa po raz drugi (część 2) « Pełna Kultura w marzec 4, 2009
o 16:32
Charmuś, czy ja cię wywaliłam? A może sama się wywaliłam? bo jakoś misie pomieszało. Ciekawe jak daleko posunie się Lucka fantazja.
Oj Lucek, Lucek…
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 20:38
Ja myślę, moja kochana, że oni się po prostu nie mogą doczekać, żebym wstawiła tę zagubioną /już odnalezioną/ notkę… Bo jak wiadomo – piszę rzadko, ale jak już napiszę, to perełka. A TA to w ogóle perełka jest, bo kopiuj – wklej :D
Przez: charmee00 w marzec 4, 2009
o 21:02
Jeśli nie wywaliłaś, to zrób to teraz, bo przecież na Pełnej Kulturze nie mogą wyjść na gołosłownych.
Przez: poltergeist666 w marzec 4, 2009
o 21:02
Tak, Jędzuś… Powinnaś to stanowczo zrobić. Wywal mnie,a potem dodaj. Żeby mieli poczucie, iż w każdej plotce jest źdźbło prawdy ;P
Przez: charmee00 w marzec 4, 2009
o 21:07
Ale że tak? natentychmiast? bez ostrzeżenia?
EEEEE, tak bezkrwawo, to sie nie godzi. Zresztą, byloby to zbyt mało widowiskowe, to jakoś nie licuje z moim wizerunkiem dwulicowej suczy.
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:08
Naprawdę, Jędza? /faja/
Przez: poltergeist666 w marzec 4, 2009
o 21:10
Właśnie, Jędza. Nie pamiętasz, jak wymieniłaś Pokera na Slimka? Bez mrugnięcia okiem? :P
Przez: charmee00 w marzec 4, 2009
o 21:12
Nie pamiętam, kompletnie. Coś znowu konfabulujesz Moja Panno!
Poker, ale, że co naprawdę? Że wizerunek? W tej kwestii, to wiesz, niewiele mam do powiedzenia. Wiesz kogo pytać
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:15
Zawsze pytam TYLKO samego siebie – taki jestem w sobie zadufany.
Przez: poltergeist666 w marzec 4, 2009
o 21:16
Coś ściemniasz, mnie przed chwila pytałeś, wprawdzie nie wiem o co, ale znak zapytajniczy był jak byk!
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:18
To było pytanko z gatunku zaczepno-obronnych.
Przez: poltergeist666 w marzec 4, 2009
o 21:20
Ja myślę, że o wywalenie z Administracji Cię pytał :P
Przez: charmee00 w marzec 4, 2009
o 21:23
Wiesz, kochana, nie ryzykuj. Niezbyt dobrze ci to wychodzi
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:27
Słusznie,politycznie i na temat.
ŚliZgo … zima w końcu.
:)
Przez: hanka w marzec 4, 2009
o 21:36
Haniu, nic mnie nie pochwaliłaś, jaka dzielna byłam na gór szczycie, aleś jest /foch jak jasna cholera/
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:39
Chwaliłam a jakże, wznosząc modły do nieba ściskałam kciuki za Twoją pomyślność, za mizerne środki gipsowni , za właściciela wypożyczalni liczącego straty po sezonie, za instruktora co to anielską cierpliwość jakby zatracił…za siebie, żebym przy oliwnym kaganku reszty zimy spędzić nie musiała z powodu awarii w stacji trafo, spowodowanego tąpnięciem po upadku Twym niefortunnym ….więc “odfochaj się”natychmiast!
Przez: hanka w marzec 4, 2009
o 21:42
no chyba że… to przemyślę wybaczenie
/ale jeszcze trochę się focham/
/dla zasady/
/jestem kobieta z zasadami/
/ojtam/
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:44
Nie “przemyślę wybaczenie” tylko OBMYŚLĘ nagrodę, jako dowód wdzięczności za życzliwość…prawda?:>
Przez: hanka w marzec 4, 2009
o 21:47
Chyba wiem, co przemyślę? Znaczy z grubsza wiem… Ale lubię udawać intelektualistkę.
Przez: Jędz@ w marzec 4, 2009
o 21:49
No i jak, gdzie ta rzekomo zagubiona nocia.
Przez: Kilmore Fisz w marzec 4, 2009
o 21:59
No i jak, gdzie ta niby zagubiona nocia…
Przez: Kilmore Fisz w marzec 4, 2009
o 22:08
Chym nie wszystko działa na wordpressie jak trzeba.
Przez: Kilmore Fisz w marzec 4, 2009
o 22:10
Ja tylko na słówko do Pokera.
Poker, spokojnie, ja jak najbardziej mogę wyjść na gołosłowną – nawet, jeśli nie ja popełniłam konkretną notkę ;) Istnieją większe zmartwienia niż rozruszanie blogów rzekomymi – czy też nie – f-aktami ;)
Dobry wieczór-dobranoc-dobrego dnia :)
Przez: flanelka w marzec 4, 2009
o 23:48
Jej.. ruszyło się :) jak się cieszę (w ogóle ostatnio wszystko mnie cieszy… popracować muszę nad sobą)
Miłego dnia.. aha, czekam na tę znalezioną notkę-perełkę ;P
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 10:06
Wrazia, nie mogę opublikować, bo przeciez Jędza mnie wywaliła :D
Niech ta wersja obowiązuje do wieczora.
Aha – miło Cię widzieć :>
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 13:06
Aha, no dobra.. skoro jesteś wywalona :)
Ciebie też miło widzieć, Śliczna :)
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 13:35
Wrazia :> A co jest przyczyną Twojego dobrego humoru? I czy da się to jakoś leczyć? ;P
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 14:08
yyy Jędza mnie wywaliła ;(
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:16
Jak Ty mnie znasz Charmee :) a dobry humor?? no cóż.. ja tak mam zawsze ;)
/przecież muszę ładnie wypaść.. bo może ktoś “Nowy” się tu pojawi.. zobaczy taką radosną.. ładniutką dziewczynkę.. może sie uchciwi/
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:16
Powiem Ci, kochana, że dobrze kombinujesz… Ktoś nowy, hmmm… Jakiś nowy_ pewien_ fajny_ pan ;P
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 14:20
Yhy :) Dobrze mówisz, że dobrze kombinuję :)
Jakiś Fajny Atrakcyjny Kazimierz.. echhh
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:22
Sensi, nie martw się, my go /tego potencjalnego Nowego/ uświadomimy, że nie taka wrazia radosna jak go malują.
Kogo jeszcze wywalić, a komu przywalić?
Komuuuuu? Bo idę do domuuuuuu!
Palec pod butke, bo za minetke…
Przez: Jędz@ w marzec 5, 2009
o 14:23
minutkę ofkors.
i jak JĄ malują ofkors.
OJTAM
Przez: Jędz@ w marzec 5, 2009
o 14:25
Eeeee.. było się nie poprawiać Jędzuś :)
Fajniej było :)
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:28
Znaczy…. że fajniej być facetem of course :)
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:31
Wrazia? Ile masz pomocy domowych i jak często chodzisz do kosmetyczek, manikiurzystek, na różne siłownie i fitnesy?
Pytam, bo to teraz temat na topie…
Aha, i czy jesteś zawsze nieskazitelna, jesteś doskonałą matką, żoną i kochanką i masz cudowne, szczęśliwe dzieci?
Tak podobno trzeba, wiesz?
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 14:37
Pomocy domowych mam sztuk jeden, do kosmetyczki chodzę co dwa tygodnie (bo mi córcia każe – bo potem Ona ma bonusy), siłuję się każdego dnia.. zawsze jestem nieskazitelna, matką jestem wspaniałą (dzieci znają pin do mojej karty) cudowne dzieci mam..
więcej grzechów nie pamiętam… i nie żałuję
/dobrze mówię??/
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:44
:D Dobrze…
Musisz się teraz tym chwalić, pamiętaj. Wszędzie.
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 14:46
Dobra :)
A gdzie to jest.. wszędzie? :>
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:48
Jejku, no nie wiem… Chyba TU. Ale TU już się pochwaliłaś. To nie mam pojęcia, co się robi dalej.
Mówiłam Ci już, że się za Tobą stęskniłam i że ładnie wyglądasz? :>
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 14:50
Nie mówiłaś.. ale po co.. te… no.. oczywistą oczywistość powtarzać?
Aaaa TU powtórzę jeszcze kilka razy, dla pewności.
Wydaje mi się, czy oczy Ci błyszczą piękniej niż zwykle?
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 14:53
A mogą piękniej? :>
Całkiem możliwe, bo ja tkwię w stanie permanentnego zaafektowania, odurzenia..czy jak to tam nazywają…
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 15:07
Właśnie mnie to dziwi.. a jednak mogą piękniej :)
Ciekawe. kiedy mnie TO dopadnie
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 15:19
Nie jestem atrakcyjnym Kazimierzem, ani Stefanem, ale witam sensitive i powiem szczerze że cieszy mnie Twój widok, to taki świeży powiew wśród zgorzkniałych.
Albo z tym cieszeniem się, to jeszcze się zastanowię.
Pozdrawiam.
Przez: hanka w marzec 5, 2009
o 15:43
Haniu, jesteś atrakcyjniejsza niż najbardziej atrakcyjny.. i takie tam :)
Też za Tobą tęskniłam (się zastanowię.. chyba przesadziłam z xanax-em)
Przez: sensitive w marzec 5, 2009
o 15:54
A tak sobie myślę Charmee, jak daleko jeszcze mozesz się posunąć w dowalaniu mi. Kiedys rozumiałyśmy sie w pół słowa, a teraz każdą moja wypowiedź przeinaczasz i podajesz w sposób obrzydliwy. Mając w dodatku tego świadomość, ale zależy Ci tylko na dowaleniu mi. Czasem jest mi za Ciebie zwyczajnie wstyd.
A resztę miło pozdrawiam.
Przez: Licencja w marzec 5, 2009
o 15:56
Nie, no, ‘reszta’ może poczekać z tymi pozdrowieniami. ;)
Przez: poltergeist666 w marzec 5, 2009
o 16:18
Jak to? Reszta się nie ustawia w kolejce do pozdrawiania?
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 16:52
Przepraszam Poker, ale Ciebie nie mam zamiaru pozdrawiać. Nie lubię Cię:)
Natomiast mojej dawnej przyjaciółce Charmee mogę nawet dać całuska, bo widzę że ciągle bardzo za mną tęskni. Inaczej nie jestem w stanie zrozumieć tego jej wiecznego zainteresowania moją osobą. Daj mi święty spokój Aga, że też ciągle Ci się tak chce grzebać, jątrzyć i pienić… ech…
Przez: Licencja w marzec 5, 2009
o 17:00
Co za ulga…
Przez: poltergeist666 w marzec 5, 2009
o 17:03
O Matko Kochana, tu też? aaaaaaaahahahaha:)))))))))
Przez: sofijkaa w marzec 5, 2009
o 17:04
Pok, nie mam pojęcia jak Ciebie można nie lubić :)
Przez: sofijkaa w marzec 5, 2009
o 18:24
E tam. Procesa też nie lubiła, a teraz mu robi gilu gilu :]
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 19:34
Właściwie to możecie sobie obie rękę podać , oczywiście o ile wykluczymy prawdopodobieństwo odgryzienia sobie wzajemnie, zanim do uścisku dojdzie:)
Świętości Wy moje :D
Żenuła ….
Przez: hanka w marzec 5, 2009
o 20:14
Kupiłem czarny ciągnik… Pojemność dwa czterysta /lalala/
Zawsze chciałem mieć takie coś… Właśnie po to, by wozić ją /gwizd/
Dedykacja dla malkontentów ;P
Przez: charmee00 w marzec 5, 2009
o 20:32
grzecznie się bawicie? dzielicie się ładnie zabawkami?
Witajcie w ten wieczór wieńczący święty dzień teściowej!
Przez: Jędz@ w marzec 5, 2009
o 21:25
Mi się przypomniało coś “teściowo teściowo.. ty stary rowerze….”
Witajcie w piątek.. jak ktoś chce trochę słoneczka to zapraszam do mnie :)
Przez: sensitive w marzec 6, 2009
o 10:18
Ja chcę śnieg. Teraz akurat nie chcę słoneczka, ani wiosenki jego mać. Chcę ośnieżony stok. Jeszcze gdzieś coś takiego jest? Może ktoś wie?
cześć Sensi miła :)
Przez: Jędz@ w marzec 6, 2009
o 10:20
Jedzuś, no oczywiście że są .. stoki ośnieżone.. gdzieś :) Tyle, że już mi się znudziło wszystko w szaro-białym kolorze.. Cześć Kochanie :)
Przez: sensitive w marzec 6, 2009
o 10:41