Śnieg się jednak nie utrzymał. Głupia wiosna zlała wszystko deszczem, nie będzie zatem relacji pt.- “jak nie należy jeździć na nartach”. No to opowiem historyjkę, która mi się przypomniała pod wpływem lektury Wieszcza.
Był leniwy grudniowy wieczór. Siedziałyśmy sobie niemrawo z siostrą nad herbatą, rozmawiając o czymśtam. Spokojne i zrelaksowane, lekko znudzone. Dzieci nasze (moja 3 – letnia i jej 5 – letni) grzecznie czytały książeczki w drugim pokoju. Nagle z letargu wyrwał nas wrzask histeryczny, aż zatrzęsło kryształami w segmencie. Biegiem rzuciłyśmy się ratować to, co jeszcze zostało ( w sensie z dzieci, a nie z kryształów)!
Purpurowa na twarzy i zanosząca się płaczem wrzeszczała moja Mała:
- ale ja nieeeee chceeeee!!!!!!!
I pełna histeria.
- Ale ja nieeeee chceeeee!!!!!!!
Okazało się, że kuzynek właśnie tłumaczył jej, popierając swą tezę obrazkami z encyklopedii, że ona MUSI rodzić dzieci, bo jest kobietą!
- Ale ja nieeeee chceeee!!!!!
- Ale muuuuszisz!!!! Bo jesteś KOBIETĄ!!!!
- Ale JA NIE CHCEEEEEE!!!!!
Oczywiście wcześniej jej wytłumaczył, JAK się te dzieci rodzi.
No i tak właśnie moje dziecię niewinne poznało cienie swej płci niewieściej.
Już nigdy więcej nie zadawała mi “tych” pytań.
Nie ma to jak właściwa wiedza, zapodana we właściwym momencie i w odpowiedni sposób.
Jędz@
Ps. Przestała się jąkać już po miesiącu.
Dzieciństwo… Wzruszenia związane z poznawaniem świata. Kto z nas z rozrzewnieniem nie wspomina radości związanej zabawami w piaskownicy…, pierwszej bójki z kolegami z podwórka, zabaw w doktora z koleżankami spod trzepaka. Niby to takie zwykłe i normalne… ale i piękne.
Niestety zawsze po drodze trafia się trauma… Wiedza kosztuje.
W moim przypadku dziewczę z buzią anioła wykorzystało okrutnie moją romantyczna naturę, oraz wrażliwość głęboką jako ten Rów Mariański. Zapałałem byłem do niej afektem gwałtownym jak proces spalania magnezji i takoż samo gorącym. Po kilku dniach byłem w stanie oddać jej wszystko… wiaderko łopatkę…ba nawet taczki- co u sześciolatka wskazuje na zapalenie opon mózgowych albo inne powikłanie związane z błędną interpretacją kalendarza szczepień. Miała 5 lat -była młodsza… w każdej chwili byłem w stanie bronić jej jako Leonidas onych Termopilów. I to niezależnie czy na patyki, na kamienie, czy w pojedynku na ilość wymyków na trzepaku…i to z ostrymi zawodnikami.. takimi nawet z drugiej klasy. Sielanka trwała jakieś dwa tygodnie… Kręcenie się na karuzeli…zabawa w sklep warzywny… I nagle… w upalne letnie popołudnie…po Pankracym…ale przed wieczorynką popatrzyła na mnie swoimi wielkimi oczami w kolorze przy którym fiołki wpadały w kompleksy że na pewnych stanowiskach nie wypada być tak mało fiołkowym i powiedziała:
Wiesz… nie chcę nic mówić…ale musisz poszukać sobie placy (nie powiedziałem ze uroczo nie wymawiała er), jestem colaz stalsa…i w końcu musimy postalac się o dzieci… pomyśl jak ty nas wszystkich wykarmisz.
Świat runął… Przez jakiś czas smętnie snułem się w okolicach śmietnika…potem wróciłem do kolegów…rozumieli mnie bez słów…wypiliśmy po oranżadzie z woreczka… zagraliśmy w kapsle.. życie potoczyło się dalej… Zobaczyłem ją ostatnimi czasy na ulicy… rycząca 30-stka z wózkiem… Koło niej szedł mężczyzna, wyglądający na spracowanego ojca rodziny… siniaki pod oczami, puste spojrzenie… Wdzięczny naturze za naukę jaką odebrałem jako dziecko podszedłem do nich i zaproponowałem człowiekowi oranżadę…czułem że jakoś jestem mu to winien… chyba mnie nie zrozumiał.
Przez: Inż. Mamoń w marzec 17, 2009
o 10:44
Mamoniu, jak zwykle Twój komentarz jest fajniejszy od mojej notki, weź mnie nie wpędzaj w te, no… kodeksy!
A swoją drogą, to mnie wzruszyłeś, któż jeszcze pamięta, że Pankracy był PRZED wieczorynką, a nie w charakterze wieczorynki?
Przez: Jędz@ w marzec 17, 2009
o 10:50
Jędza, nie chciałabym Cię w te kodeksy wpędzać. Dlatego.. zgadzam się z Tobą. Komentarz Mamońka jest lepszy od notki ;P
(ale notka też jest niezła. Dzięki niej wiem dlaczego jeden Pan, jakiś czas temu, się jąkał)
Przez: sensitive w marzec 17, 2009
o 11:30
Ohydna ta piosenka. Żenująca.
Komentarz Mamonia jest faktycznie lepszy niż notka.
Notka taka sobie. Odtwórcza.
Przez: charmee00 w marzec 17, 2009
o 17:31
Taaaaa, skąd skopiowałas komcia?
Bo nie wierzę, że chciało ci się samej wymyślić takiego skomplikowanego :)
Przez: Jędz@ w marzec 17, 2009
o 21:00
Droga Jędzo, powyzsze komentarze świadczyć mogą jedynie o złośliwej kobiecej naturze. Twoja notka jest doskonała. Lekka forma bez zbędnych ozdobników, pełna ekspresji wyrażonej w powtórzeniach samogłosek, bez dłużyzn, po prostu finezja stylu i doskonałość smaku.
Ślicznie.
Pozdrawiam.
Przez: hanka w marzec 18, 2009
o 12:53
No proszę, monmgrego, to i posłuchać warto Na tej ekspresji najbajdziej mi zależalo :)
Przez: Jędz@ w marzec 18, 2009
o 21:38