Napisane przez: charmee00 | kwiecień 3, 2009

Poszukiwany – poszukiwana…

Moja kochana Jędzunia znalazła w sieci tekst o znamiennym tytule “Mój kochanek ma na imię Zoe”. Dodatkowe parametry:

Autor: nikaen (zredagowany przez: zuzka)

Pozwolę sobie zacytować ten tekst w całości, bo fajny. Nawet. Na swój sposób.

 

“Kiedy przychodzi esemes, telefon dyskretnie powiadamia mnie o tym fragmentem „Schodów do nieba” i informacją: 1 nowa wiadomość: ZOE.

Blaga, blaga, blaga. Nie ma żadnej Zoe, a przynajmniej ja żadnej nie znam.

Zoe, ta, z którą od dwóch lat spotykam się raz na dwa tygodnie i od której dostaję dziesiątki wiadomości i fotek – ona nie istnieje.

To jest moja przyjaciółka doskonała: samotna, gruba lesbijka, siedząca na zasiłku dla bezrobotnych. Mieszka w miasteczku położonym wystarczająco daleko od mojego. Chodzi o to, żebym – jadąc do niej na babskie pogaduchy – miała te cztery, pięć godzin luzu. 

Wymyśliłam ją i stworzyłam od podstaw. Nadałam jej imię i nazwisko. Określiłam jej wygląd, charakter, ulubione powiedzonka i rzeczy, które ją interesują. Nawet orientację seksualną, żeby ubarwić tę postać.

Im więcej szczegółów, im dokładniejszy opis, tym bardziej wiarygodna i rzeczywista osoba.

Bo – co tu dużo mówić – Zoe jest mi potrzebna.

Jest moim alibi i wytłumaczeniem.

Moja droga, nieoceniona Zoe, co ja bym bez ciebie zrobiła. 

Moja Zoe ma na imię Robert.

Jest prawie dwumetrowym przystojniakiem z fantastycznym ekwipunkiem, jeśli wiecie, co mam na myśli.

Ma żonę, która jest ode mnie młodsza. Ale – pozwolę sobie na szczerość – jest workiem sflaczałego sadła.

Ma dwoje dzieci, jedno już dorosłe, drugie właśnie kończy osiemnastkę.

Ma mnie, swoją kochankę doskonałą.

Pisze do mnie kilka razy dziennie:

Jesteś miłością mojego życia.

albo

Kocham cię i pragnę do szaleństwa.

Przysyła też bardzo niegrzeczne fotki, zgadnijcie, co na nich jest!

Pisze dużo słodkich tekstów, w ciągu tych dwóch lat udało mi się zrobić z niego poetę.

To łatwe. Trzeba dać facetowi to, czego nie miał - nie ma  – i nie będzie miał w domu. 

Namiętność. Tej nie muszę udawać. Facet ma wspaniałe ciało, silne, muskularne, ale nie do przesady. Jest mężczyzną dojrzałym i pięknym. Między nami jest taka chemia, że powietrze iskrzy. 

Podziw. Tu trzeba troszkę podegrać. Wyolbrzymić.

Dodać mu takie cechy, których on nie ma, ale chciałabym, żeby miał.

Mówię: jesteś najlepszym kochankiem, jakiego miałam w życiu i on mi wierzy. Stara się jeszcze bardziej.

Mówię mu: jesteś czułym i cudownym mężczyzną i on pragnie takim właśnie być. Dla mnie. A przy okazji  z rozpędu dla swojej grubej żony.

Kiedy opowiadam mu o nim samym w języku, którego do tej pory nie znał, w języku namiętności i fascynacji, wtedy on staje się fascynujący. Staje się tym, kim nie miał nigdy okazji być: bo praca, bo dzieci, bo pieniądze, bo żona ma okres itede. Nadaję mu moim podziwem i uznaniem całkiem nowy kształt a jemu się to podoba. Kochanek nad kochankami. 

Ja ubieram się dla niego w koronkowy gorset i czerwony pas do pończoch. Zapalam pachnące świece w hotelowym pokoju, tańczę dla niego. On opowiada mi o swoich fantazjach a ja je zaspokajam. On pyta mnie, czego pragnę i daje mi to.

On kocha swoja żonę, powiedział mi o tym. To dobrze, bo nie chciałabym, żeby wiązał ze mną jakieś nadzieje. Ja kocham mojego męża i to też jest oczywiste. Kochamy naszych współmałżonków i troszczymy się o nich, dlatego nasz romans na zawsze pozostanie tajemnicą.

Mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem, ale nie budzi we mnie namiętności. Raczej czułość i dobre myśli. Ale seks z nim smakuje już bardzo mdło. Nic nie pomagały te wszystkie rytuały z bielizną i robieniem atmosfery. Pic na wodę fotomontaż. 

Teraz jest o niebo lepiej, kiedy kochając się z nim przypominam sobie Roberta. Mojemu mężowi to nie szkodzi, ponieważ do głowy mu nie przychodzi węszyć zdradę. On wierzy w Zoe. W zamian za to ma namiętną i oddaną żonę. Na co dzień jestem tylko dla niego.

Raz na dwa tygodnie – jak mówię – ładuję akumulatory. 

Żałuję, że mój mąż sam nie wpadł na ten pomysł bo widzę, że romans fantastycznie wzmacnia małżeństwo. Byłoby prościej, gdybym nie musiała się tak ukrywać, ale już nie tak emocjonująco.

Dodam przy okazji, że nikt nikomu niczego nie odbiera. Robert i ja dajemy sobie tylko to, czego inni i tak już nie chcą. 

Robert za to daje swojej żonie więcej czułości od kiedy dostaje ode mnie dawkę energii i zachwytu. Po prostu ma więcej do zaoferowania. Jest szczęśliwym kochankiem, szczęśliwym mężem, szczęśliwym ojcem. Kiedy kocha się ze swoją żoną, myśli o mnie, ale to ona dostaje rozkosz i pieszczoty. Ona korzysta z tego, co ja daję jej mężowi i dla mnie to jest w porządku. Nie jestem zazdrosna ani zaborcza, nie kradnę uczuć, tylko wypożyczam urządzenia. Sądzę, że właściciel tych urządzeń czuje się trochę winny, stąd stara się być dobrym i oddanym mężem.

Kiedyś zostawił mnie z dnia na dzień. Przestał się odzywać. Po dziesięciu dniach dostałam esemesa: moje serce jest zimne a dusza martwa, wróć do mnie, przepraszam.

Cóż, okazało się, że miał atak poczucia winy. Powiedział ni mniej ni więcej:

- Nie mogłem sobie poradzić z tym, że całuję żonę na dobranoc a godzinę wcześniej doszedłem w twoich ustach.

Faceci! Kto by pomyślał, że tacy wrażliwi. Przyznaję, że mnie rozczulił. Przy okazji zorientował się, że kiedy odejdzie, ja nie umrę z żalu, co dało mu swoiste poczucie bezpieczeństwa.

Ja zaś pewnie powinnam skręcać się ze wstydu, a nawet się nie czerwienię. Mało, że nie mam za grosz poczucia winy, to nawet mi nie przychodzi do głowy, że powinnam mieć. Z jakiej to niby racji? Bo ktoś inny na moim miejscu by miał?

Romans to nie jest patent dla wszystkich kobiet świata. Ale to jest patent dla mnie i w moim przypadku jest lepszy niż tona prozaku. 

Szczerze mówiąc, gdybym urodziła się w innej kulturze, innym czasie, innym świecie, to z całego serca chciałabym mieć wielu mężów. Tak jak do dziś są miejsca, gdzie facet może mieć kilka żon, jeśli go na to stać.

Ja miałabym męża na każdą pogodę: jeden dobry w łóżku, drugi inteligentny, trzeci sprytny we wbijaniu gwoździ i naprawach domowych i inne różności.

No, ale tak się składa, że żyję tu, gdzie żyję. Dlatego musiałam stworzyć moją przyjaciółkę Zoe.”

 

Tekst wkleiła

Najleniwsza z leniwych

Charmee

PS. Dziękuję, Slime. Od dziś mogą Cię nazywać “Biuro Rzeczy Znalezionych”… :P


Odpowiedzi

  1. :)

  2. :>

  3. No co tak łypiesz na mnie, złowrogo? :D

  4. Łypię, bo lubię /na Ciebie łypać czasem/ :P

  5. Ja do łypania, używam oka, nie czasu.

  6. Bo Ty jesteś z Marsa, a ja z Wenus ;P

  7. Ja jestem z Plejad.

  8. Tekst to mały pikuś..

    Te komentarze..

    Kod Leosia wysiada..

    ;P

  9. Ja pomału także się kończę.

  10. No masz.. nie wiedziałam, że tu zegar błądzi i sią wtrANciłam..

  11. Błądzi… Każą ręcznie ustawić /faja/…

  12. Charmonia, boisz się przemęczenia? ;)

  13. Noooo…Bo wiesz, ja strasznie delikatna jestem ;P

  14. Noooo.. wiem, wiem ;P

    Idę na Polterka poczytać jak się Procuś żali, niezła dupa tfu! panienka z niego się ostatnio zrobiła.. wysubtelniał i w ogóle.. ;P

  15. Flanelka, Ciebie też nosi?

  16. Nosi mnie po różnych zadupiach, na pupie u się siądnąć nie mogę, bo pustki.. mam się iść przejść, czy co? ;P

  17. No, rozchodzić… ;P
    A potem akcja “Liść Dębu” /wiesz – Chimera, avatar, perły, wieprze…/

  18. Chimera i avatar.. stąd do końca świata ;D

  19. I jeden dzień dłużej.

  20. Poker, ja zamierzam żyć krótko i intensywnie, to mi w razie czego w snach zdasz relację ;)

  21. Jesuuu, nie bądź taka pazerna… Kawałek Pokera też chcę :P

  22. Ja nie jestem jakims tortem, którego sie spożywa po kawałku.

  23. Chyba mi coś umkło wzięło.. możemy przewinąć spamtaśmę? ;P

  24. Nie, Ty jesteś wisienką na tym torcie ;P

  25. No dobra, bo się już tym bieganiem zmęczyłam.. nie dość, że między blogami, to jeszcze pod nogami się Wam pałętam ;P

    Dobranoc Państwu

  26. Flanelka, ależ zostań, ja się Ciebie nie wstydzę.

  27. Nie desperuj, Chuśtawka. Siedź, bo mnie wkurzysz zaraz… Ja pierdzielę, ta to ma fochy :P
    PS. Widzisz gdzieś tu nasze nogi? ;P

  28. Trzeba było powiedzieć, że Wy tylko przed publiką umiecie nogi wystawiać.. ;P

  29. :> No, grzeczna Flanela… Tylko się nie potknij o nasze nogi :P

  30. Poker, to jakby po turecku wziął i usiadł, bo mi Jego odnóża zniknęły z pola widzenia.. a z dwiema to sobie już jakoś poradzę ;P

  31. Usiadł normalnie, ma milczący wieczór – nic więcej.

  32. Leterg? :>

  33. Charmee, a dychasz Ty jeszcze?

  34. Dycham, Chimero, dycham… Tylko jakoś Cię dopaść nie mogę :P O jakichś takich nieludzkich porach pojawiasz się i znikasz…

  35. Z tego, co mi wiadomo, to Chimeryczny zakopany w realu dopiątkowo co najmniej, więc możemy stendbaja wyłączyć, będziem proekologiczne ;D Za to ma wrócić z avatarem.. przynajmniej wiele na to wskazuje ;)

  36. No to ja na piątek nową notkę sklecę. Romantyczną. I wiersz napiszę. ;P

  37. Matko.. to już nie determinacja, to histeria.. ;P

  38. Desperados. Po prostu. ;P

  39. Wy sobie tu Laski żarty ze mnie stroicie, a ja gorę!!!
    / pewnie nie wiedzą skąd to sparafrazowałem – zresztą … ja też nie /

  40. Iluminujesz, znaczy? :>
    Czy płoniesz? :>
    Jakie żarty, Chimero? Tu się historia pisze. Historia jednej znajomości ;P

  41. Głowy bym za to nie dała, ale mi się jokoś trylogicznie kojarzy..

    Chimeryk, to się zawsze na ten sam numer złapie ;P ;)))

  42. Tam, jednej.. pffffff…

  43. No i se paSZLI! na boczek.. foch!

    ;P

  44. Nie dawaj głowy Flan, bo kędziorków szkoda…

    Charmee, a wiesz , że będzie to never ending story…

    ps. my wcale nie krzaczymy, tylko ja z doskoku jestem…

  45. Ja też z doskoku. I nigdy w życiu nie krzaczyłam z Chimerą. Ani on ze mną. Niestety :(

  46. Ej, weśśście tak nie raportujcie, bo mi gUpio terA.. ja na ten przykład namiętnie krzaczę avatarowo z Chimerykiem na mailu, no nie, Chimeryczny? ;)

    /jak zaprzeczy, to uduszę kędziorkami/ ;P

  47. Skoro kędziorkami , to zaprzeczam stanowczo!

  48. Hmmmm….

  49. Błogosławieni cierpiący na perpetum mobile, albowiem do nich należy ostatni wpis ;)

  50. Matko, jak ja cierpię…

    Chimery, a właśnie że wyprostuję! ;P

  51. [...] Pstrokatej w bieliźnie od George Eliot 3. Cycki Magnolci obsypane płatkami magnolii 4. Cycki Jędzy -  i to jest prawdziwy szoker, bo Jędzuś bynajmniej nie ma jędzowatych cycków ale bardzo [...]

  52. A co jest przyczyną Twojego cierpienia, Flanela? :>
    Chyba trzeba coś nowego napisać…

  53. Chyba należy nawet ;P

    A terazbędzie apel (poległych.. ze śmiechu już prawie), Charmonia wybaczy ;P ;))

    EKHM!!

    Chimeryczny Chimeryczny

    Użytkownik Chimera proszony jesty o udanie się do najbliższego oddziału poczty w tempiegrom – błyskawica

    Koniec komunikatu, dziękuję za uwagę;))

  54. Chimera, dawaj tu z tym avatarem, a nie się tylko i LI po Flanelach ciągasz :P

  55. Prawdę mówiąc to ja napisałam ten tekst dla Interii 360. A nikaen to mój interiowy nick:))
    Zabawne, gdzie ja się szwendam. A przy okazji: za teksty z serii “Kochankowie” zostałam ochrzczona dziwką dyżurną Interii, które to miano z zaszczytem noszę. Salutant.

    Ania Nowakowska

  56. Bo to zaiste zaszczytne miano :)))
    Fajnie, że się ujawniłaś. Czytam Cię czasem.

  57. Miło mi bardzo. A ja tu trafiłam z bloga Flanelki i widzę, że tu też ciekawie. Pozdrawiam, dobranoc.
    Ania

  58. peesik do dobranoc u mnie..

    To nie Chimeryczny, to ja w Jego mieniu i imieniu robiłam uroczystą przymiarkę avatara ;)

    Boszszsz, że też zawsze trzeba chłopa jakiegoś tłumaczyć przed światem.. ;P

  59. Każdy czas jest dobry, by życzyć pomyślności…
    Ten czas wydaje się lepszy, z wyraźnym akcentem na “wydaje się”.

    Wszystkiego dobrego w ten i w inny czas – wsiem.

  60. łał, ile komciuff. /szczenka w duł/

  61. Zośka, jakoś bardzow dół ta szczenka nie poszła, bo jej między nogi Twemi nie znajduję.. ;))

  62. Niniejszym obwieszczam, że nie mam zamiaru /czytaj: ochoty i czasu/ pisać wypasionej notki świątecznej, takiej z kurczaczkami, pisankami i wesołym Alleluja… Więc tą drogą – wszystkiego dobrego, wesołych, mokrych, szczęśliwych, rodzinnych i tak dalej…

    Chimero, no w końcu avatar :*
    Wydaje się…

  63. Charmonia, a jakąś niewypasioną i nieświąteczną dasz radę? ;P

  64. Dobra, to ja coś wysmarują, ale pod warunkiem, że znajdę takiego jednego lekuśnego blogasia, co to go chciałam polecić..

  65. Ale pomór w ten Lany Poniedziałek…
    Mieli się tylko wodą skropić, a się wszyscy potopili…
    Co za TRAGEDIA :(

  66. Przedwczesna Twa radość, Chimero… JA żyję i nawet mam się dobrze ;P

  67. Flanelka, niewypasiona będzie jutro. Notka znaczy. Jak dojdę do siebie :P

  68. Żyjesz!!! I nawet dobrze się masz!!!
    Co za RADOŚĆ :))

  69. …yyy, chyba Jędza wraca, notka będzie. ;)

  70. Te, Chimera :>
    To ja osobiście napiszę… Własnymi rękami, na własnej klawiaturze… I bez takich mi tu :P
    PS. Czy mogę zakochać się w Twoim avatarze?

  71. No – tylko nie przesłodź, bo to z katedry Noterdam
    [ to się chyba jakoś pisze inaczej]

  72. Spoko. Transkrypcja jest tu bardzo na miejscu. Ja często piszę fonetycznie. Nadrabiam tym braki w wykształceniu…Taki wiesz – udawany luz :)

  73. Ja nie udaję luzu.
    Śmiertelnie poważny ze mnie zawodnik. A brakami w wykształceniu obnoszę się, jak brakami w uzębieniu..

  74. Nosz kurde. Ja też śmiertelnie poważna, dlatego ten luz to muszę udawać, wiesz…
    Noterdam powiadasz… A dla mnie to z daleka wygląda jak skrzyżowanie ET z macho…

  75. Nieee, no oczywiście, tyle ze mnie ET, ile we mnie macho… Albo na odwrót – bez znaczenia :)

  76. Coraz bardziej mi się to podoba…

  77. Onieśmielasz mnie i właśnie salwuję się ucieczką ;)
    Dobranoc.

  78. Mylisz się. To JA salwuję się ucieczką :P
    Dobranoc ;P

  79. No proszę.. gołąbeczki z noterdam..

    ;)

    Chimeryczny, masz oficjalnego ignora za niebywanie! ;P

  80. Ależ Flan, ja bywam, ale ” wiatr wieje tam gdzie chce” ;)

  81. O, Chimerę wiatr mi przywiał :>
    Chyba go przestałam onieśmielać /buja w obłokach/…

  82. Okłamałaś mnie Charm – dobranoc mi rzekłaś

  83. [ kuźwa, no przecież ja juz mam avatar! ]

  84. O, mój drogi. Moje “dobranoc” było tylko wyjściem z twarzą na Twoje “dobranoc” :P
    Miałam tu sama sterczeć, jako ten smętny /no wiesz co/ na weselu?

  85. Zaloguj się :P

  86. To możemy postać razem, ale ja będę ten prawdziwszy “smętny”, a Ty ten udawany…

  87. Dobra. A co będziemy robić? :>

  88. Jak to co??? Stać do bólu :)))

  89. A jak już postoimy, do tego bólu, to dalej już się pomyśli, no nie? Liczę na Twoją inwencję, jakby co, bo ja dziś mam długi przewód myślowy…

  90. Tylko ostrzegam, że Jędzy nie ma i nie będzie kto miał kurtyny opuścić :P A na Flenelę w tej kwestii to bym jednak nie liczyła…

  91. Właśnie widzę – “godzina nieludzka” i wesele niedługo się skończy…

  92. Hmmmm…
    To chyba nasz ostatni taniec? No nie… Tak łatwo to nie będzie :P

  93. Weź mnie nie strasz, bo za długo nie postoję i zaraz zwiot… omdleję

  94. Ocucę :>

  95. Znaczy – postawię do pionu :P

  96. Kurtynę, to chyba wiatr Wam musi jednak, Charmonia.. ;P

  97. a jedno z nas, postać nie może? Czy musimy tak we dwoje?

  98. Flan! Wybawco mych udręk! Na Ciebie mozna liczyć ;)

  99. Ależ oczywiście, że tylko jedno z nas może postać… Ba – nawet byłoby to wskazane… Proponuję, żebyś to był Ty :P

  100. Udręczony Chimera to bardzo romantyczny widok. Będę Cię częściej dręczyć.

  101. Dobra – to postoję, ale cuć mnie od czasu do czasu

  102. A masz jakieś wymagania, czy mogę tak, jak umiem i lubię? Cucić znaczy :>

  103. Jeśli lubisz trzaskać po twarzy, to tylko z plaskacza.
    Broń boże… albo: broń Boże z pięści… Wiesz mam słabe zęby, to przez paradontozę

  104. To Wy się cućcie, ja spać lezę, wypada wreszcie, a i przeszkadzać mnie się niespecjalnie kce.. że powydziwiam i wkurwię Charmonię na tę melodię ;)))

    Chimeryczny, Ty się nie podlizuj, Ty ignora się długo nie pozbędziesz ;P

  105. A Ty Flan myślisz, ze jak chimera, to od razu sie podlizuje??? Ja się podmywam – tak po ludzku!

  106. Dobra. To idziemy spać. Ja będę przez sen cucić Chimerę… Z liścia ;P I w ogóle / z naciskiem na “w ogóle”/…

  107. Kurde… No i wymiękły mi dziewczyny…

  108. Leń! ;P

    I to bez patentu nawet, nie tam, że od razu z przydziału patentowany! ;P

    Charmonia, oczywiście, a któżby! ;P

  109. Zbieram się w sobie, Ty durna… Powiedzmy, że mnie zmobilizowałaś…
    :P

  110. Zobaczymy, ile te zbiory potrwają i czy trzeba będzie po nich zrobić huczne do-żynki ;P


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie