Napisane przez: Jędz@ | czerwiec 16, 2009

Przebrzydli palacze.

Palenie papierosów jest, jak słyszałam, szkodliwe dla zdrowia.
Poza tym, wg niektórych, nic nie daje. Poza tym, wg niektórych, osoba paląca śmierdzi. Poza tym, również wg niektórych, papierosy są drogie. No a ponadto, wg niektórych, palenie jest de mode i wogóle syf, sromota, podagra i zgliszcza.
Osoby palące to słabeusze bez kręgosłupa, nienawidzący dzieci i psów, noszą białe skarpetki do sandałów i napewno mają jakieś brzydkie zboczenia.
W związku z tym jestem palaczem (palaczką?).
Wiem, że śmierdzę, szkodzę sobie i otoczeniu, szastam ciężko zarobioną kasą i jestem już nawet nie niemodna, ale wręcz trącę myszką. A co do zboczeń, to mam kilka, co jedno to brzydsze.
Trudno, tak mam.
Jednocześnie, nie da się ukryć, jestem człowiekiem. Ponadto jestem człowiekiem uczciwie płacącym podatki (w tym ten 80%-owy wliczony w cenę papierosów). Co może dziwić, jestem osobą z natury uprzejmą i nie palę w towarzystwie osób niepalących, nawet we własnym domu. Co jeszcze więcej, jestem nieubezwłasnowolniona (wiem, to ZWłASZCZA może dziwić)!
W związku z tym mam prośbę: uprzejmie proszę się odpierdolić od mojego palenia!
Jak każdy dorosły, posiadający pełnię władz umysłowych i zdolność do czynności prawnych człowiek, mam prawo decydować o paru rzeczach, w tym o sposobach niszczenia własnego zdrowia.
Czy ja skaczę na bandżi? Czy ja nurkuję z rekinami? Czy ja przesiaduję w barze “Pod kopytkiem”? A może uprawiam seks bez zabezpieczeń z przygodnymi partnerami?
Otóż NIE! Ja narażam swoje życie i zdrowie w sposób jakby nieco bardziej stacjonarny i jest to uważam, absolutnie moja sprawa, moje prawo i mój wybór.
Dawno temu gdy pracowałam w jednej takiej szacownej firmie (dopóki się nie skapli, że się do tej pracy nie nadaję wcale), wszedł w życie dziwaczny przepis, zabraniający palenia w pracy gdziebądź. Doprawdy, te nasze przepisy są czasami kuriozalne. Palacze odtąd mogli się oddawać swemu nałogowi jedynie w wyznaczonych miejscach. To jednak nie mogło być byle jakie miejsce, poza tym, że miało być wyznaczone, miało też spełniać szereg szczególnych warunków: odpowiednia powierzchnia, wentylacja i takie tam. Szanowne Szefostwo nie uznało za konieczne wyznaczać przebrzydłym palaczom takiego miejsca, uznając, że równie dobrze mogą wychodzić z budynku.
Tak, wychodziliśmy, nawet dość długo wytrzymaliśmy. Po jakimś jednak czasie, znużeni licznymi niedogodnościami skierowaliśmy do Szanownego Szefostwa pismo z prośbą o zaprzestanie dyskryminacji nas, czyli znaczącej części pracowników. Zacytuję tu część owego dzieła (mojego autorstwa, więc mogę):
“W obecnej sytuacji, zmuszeni okolicznościami, w momencie ataku nałogu wychodzimy na zewnątrz budynku, co ma liczne negatywne skutki.
Po pierwsze narażamy się na dodatkową utratę zdrowia, z powodu nie zawsze sprzyjającej aury, po drugie, na długi czas opuszczamy swoje stanowisko pracy, po trzecie stanowimy dziwowisko dla licznej młodzieży w wieku szkolnym, uczęszczającej do pobliskiej placówki oświatowej, dając jej jednocześnie zły przykład, nie wspominając o rozrywce, jakiej dostarczamy pracownikom innych instytucji mieszczących się w tym budynku”.
Efekt? A jak myślicie? Oczywiście odpowiedź negatywna. Nie ma takiej opcji, na drzewo, spadać, won, nie ma dla was miejsca przebrzydli palacze!
Zdrowy rozsądek Szefostwa jednak zadziałał. Nie wyraziło zgody, jednak “zapomniało” o jednym z pomieszczeń, które skrzętnie zostało wykorzystane do niecnych celów i odpowiednio zabezpieczone. Tym sposobem chcąc nie chcąc, nie dość, że palaczem (palaczką?) zostałam przestępcą, bo czymże innym jest świadome łamanie nawet dziwacznego przepisu.
Ja się grzecznie zatem pytam – czy to nie jest dyskryminacja? Nie chcę i nie lubię być przestępcą (przestępczynią? A kij tam!), ale zostałam do tego zmuszona. Obecnie palę w miejscach do tego wyznaczonych, bądź w samotności, robię to co chcę i co nie jest zabronione, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto uważa, że ma prawo traktować mnie jak osobę drugiej kategorii i co więcej, śmie mnie pouczać i z wyżyn swojego piedestału informować, jaką nędzną kreaturą jestem.
Otóż nie życzę sobie!
Poprawiaj swoje samopoczucie w inny sposób, nie wiem, może zacznij dziergać, albo się onanizuj, a od mojego obsikanego terenu – wara!

To mówiłam ja:
nieco poirytowana

Jędz@

Ps. Czy ktoś jeszcze pamięta tę piosnkę? Urocza jest doprawdy.


Odpowiedzi

  1. Pięęęęęęęeknie napisane :) (żeby nie było, że nie czytam)

  2. Swoją drogą.. jak sie zastanowić nad tymi przepisami to.. fajne są.
    Pamiętam jak ktoś kiedyś mi powiedział: “kiedyś to były czasy.. miało się naście lat i można se było pójść pod most zapalić w ukryciu”
    No.. i znowu mamy naście lat.

  3. Ja popieram obyma rencyma pożółkłymi od nikotyny. Ja powiem więcej obecne społeczeństwo wymaga od przeciętnego faceta aby: był tfu abstynentem, nie palił, był zawsze ogolony, rozumiał problemy związane z żeńskim cyklem płciowym, włącznie ze zrozumieniem zespołu napięcia przedmiesiaczkowego (co kiedy weźmie się pod uwagę brak macicy nie jest łatwe… po pierwsze trzeba wiedzieć co to jest macica i że się jej nie ma), ma się opiekować dziećmi włącznie z karmieniem osesków, znać się na sztuce, kochać zwierzęta, rozumieć problemy czarnej Afryki, aktywnie brać udział w życiu społecznym tudzież politycznym, ma być tolerancyjny, pracowity, w miarę możliwości pozbawiony owłosienia ( w sposób estetyczny żeby nie powiedzieć twórczy) i nie palić….aha gotowanie na poziomie Szefa Kuchni w Dobrej Knajpie i znajomość win pominę (tak ma przy tym być abstynentem). Powinien tańczyć tango, walca i kilka tańców turniejowych jak niejaka Cichopek (i nie ma tłumaczenia ze nie ma biustu…trzeba było się upominać kiedy było o karmieniu dzieci). Niewiele tego…no bo inaczej nie ma się prawa do nazywania się facetem… A wieczorem…wystarczy wpaść do domu lekko waniając dobrym trunkiem i tytoniem, ścierając z kołnierzyka szminkę mruknąć łagodnie do swojej kobiety: “rzucały się na mnie różne takie zdziry o wyglądzie anioła i wymiarach miss uniwers (uwaga podaję: 90-60-90), ale je odtrąciłem bo miałem ochotę kochać się z Tobą” i łagodnie acz stanowczo zaciągnąć omdlewająca niebogę do legowiska. I wszystko jest do zrealizowania…choć wymaga ćwiczeń i uporu…ale pachnienie tytoniem bez palenia… poza domem się nie da…więc ja oświadczam…ze zakazy palenia rujnują mi życie płciowe…a przynajmniej efektowne wejścia….
    Pozdrawiam

  4. Sensi ale weź mi nie przypominaj, aż mną otrząsło! Zaś być nastolatkiem ?! Czasami taki koszmar mi się śni!

    Mamoniu, to może nabądź kadzidło i się okadzaj? Możesz trzymać pod schodami wejściowymi. Z jednym się nie zgodzę. Mój facet ma NIE być pozbawiony owłosienia, no, może z wyjątkiem twarzy…

  5. Kadzidło nie działa zniewalająco…a co do owłosienia…to powiem tak…ale ty jesteś wyluzowana…

  6. To nawtykaj do kadzidła klubowe bez filtra (są takie?), musi podziałać!
    Nie wyluzowana, tylko gust taki.

  7. Dodam swoje trzy grosze… Otóż mój dawno temu poślubiony mąż /na którego nawiasem pisząc czai się Jędza, uważając, że zajebiście by do siebie pasowli/, przyniósł mi wczoraj z pracy zestaw służący do odzwyczajenia się od palenia. Granulki pod język, tabletki do ssania i tabletki do łykania. Takie wash and go. Na jednych tabletkach jest napisane, że podnoszą nastrój, działają antydepresyjnie, zawierają jakieś endorfiny – hormony szczęścia… I inne takie ble ble ble. Łyknęłam, bo patrzył…Nawet kazał mi paszczękę otwierać, żeby sprawdzić, czy nie wyplułam tych granulek, co to je się pod język…
    Do czego zmierzam. Po dwóch godzinach bez fajki nastrój mi się wcale nie poprawiał, a wręcz przeciwnie… Na co mam świadków. Nie tylko nastrój mi opadł – libido również.
    Jeśli chodzi o tabletki do ssania, to są ohydne. Wysępiona od małoletniej córki /ona nie pali, tylko przechowuje fajki koleżance :]/ fajka marki Viceroy /najtańsze/doprowadziła mnie do mdłości…Co nie przeszkodziło mi wysępić drugiej… Generalnie – po tych tabletkach papierosy, niestety, nie smakują… Dlatego przyłączam się do apelu Jędzy. Dajcie nam prawo do samostanowienia…

    Aha – Wrazia :*
    Mamoniu :*** /w skroń i potylicę/

    I idę sobie na zawsze, cierpieć w milczeniu…

  8. Ale że co? Teraz jakaś reklama leci w rmfmaxxx.. podobno jest coś niewyobrażalnie skutecznego p/pryszczowego :)
    Owłosienie ma mieć.. równiusieńko rozłożone po całem ciele ;)
    Klubowych nie pamiętam (przecież za młoda jestem)
    bez filtra.

  9. Ja jestem absolutnym przeciwnikiem palenia i.. szlag mnie trafia gdy wracam stanowczo śmierdząca/pomimo uprzedniej toalety wraz z wylaniem na siebie pół flakoniku perfum/ ze zdartym gardłem i mocno okopcona z miejsc ogólnodostępnych.

    Palacze! dajcie nam żyć!

  10. dodam, że jestem tez bardzo miła dla palaczy w swoim domu i .. pomimo absolutnego wewnętrzego sprzeciwu wyznaczam im miejsce zaspokojenia swojego nałogu..w kotłowni, czyli tam, gdzie miejsce palacza jest.

  11. Sofijko… Ty nawet nie wiesz jak dziewczyny na to lecą…

  12. na co bejbe? :>
    co do owłosienia.. to pod pachami też go nie trawię . Ani w uszach, ani wystającego z nosa i spod nosa, wąchy są obleśne, szczególnie pięknie przyozdobione zupą.
    Żółte paluchy są fuj, przepalony oddech ble..

    no? na co lecą?

  13. ciekawe co mówią statystyki, bo w moim odczuciu palaczy jest więcej niż niepalących.

  14. Ja bardziej nie cierpię dziamolacych bab, przynajmniej, gdy pali, ma częściowo zatkane usta.

  15. Twoja reakcja mnie rozbawiła :))

    Każdy ma co lubi, nie?

  16. Zośka, a dziergać już umiesz?

  17. Jędza, donoszę uprzejmie, iż Maxcell odmówił przyjścia tutaj, ponieważ:
    a/ nie wie, co napisać
    b/ nie cierpi blogów…

  18. nie umiem.. jeszcze. Po 18tce już będę umiała, słowo harcerza.

    Nie lubię smrodu fajek. I nic na to NIE PORADZĘ, amęt.

  19. ad a/ kurde, Charmee, nie imputuj.
    Co mam napisać, że mi się plaster antynikotynowy odkleił? Albo, że tobacoff utknęła mi w gardle? A może, że tabacum-dagomed 50, to homeopatyczne placebo i ściema jakich mało?
    Niedawno w naszym lokalnym szmatławcu była wielotygodniowa akcja na pracowników pewnej szacownej instytucji (ci, co zabierają nam emerytury). Fotografie na których “prawie” nie można było rozpoznać twarzy trzęsących się pod drzewkami skweru ludzieńków – barbarzyńców. Głosy oburzenia o postępującej demoralizacji młodzieży (jakby można było ich bardziej zdemoralizować). A efekt? Palą w prywatnych samochodach…
    Jędzunia. Zgadzam się z tobą w całej swej palącej, choć mającej nieśmiałą chęć zmienienia tego, maxcellowości. To jest postępujące chamstwo i dyskryminacja, które wymagają natychmiastowego opalenia sprawy (tobacoff do ssania przy okazji)
    ad b/ bez uogólnień proszę – nie cierpię blogów, ale to nie jest blog, to punkt kontaktowy

  20. A jednak mam jakiś wpływ… Jestem z siebie taka dumna ;P

  21. ja też będę z Ciebie dumna
    gdy ani razu nie zajrzysz do szuflady :P

  22. Maxcell żesz ty, tak wyskoczyłeś znienacka, bez żadnej zapowiedzi! A ja taka nieubrana i mejkap misie starł! Aż się cała trzęsę!
    Na przyszłość – weź mnie nie bierz tak z zaskoczenia, bo zapominam języka w gębie, noo!

  23. Zośka, Ty podła jesteś, wiesz?

    Jędza, nie gadaj, że bez zapowiedzi, bo pół dnia mnie korumpowałaś, żebym go tu ściągnęła /faja/

    Maksio to obryty w antynikotynowych, jak widzę…

  24. Znienacka, to mi się fajki zawsze kończą, ale to miło, że jeszcze kogoś mogę zaskoczyć (aczkolwiek twoja reakcja Jędzuniu wydaje się zdumiewająca i przesadzona). I przestań się w końcu trząść. Idź se zapal, jak człowiek…;)

  25. Nie będę nigdzie szła, zapalę sobie przy kompie, jak biały człowiek.
    Milcz małpo! wcale że nie korumpowałam! Nic a nic!

  26. Maksio, to ja idę do Ciebie…Pogadamy o rzucaniu palenia i innych takich… ;P

  27. Charmuniu, ależ przyjdź. Pogadamy (troszkę) – też. Zapalimy po ostatnim…

  28. jestem podła zła i łokrutna. Prawie tak samo jędzowata jak Jędza.

  29. wynaturzenia
    kwiat penis
    sperma na pysk
    13 cm penis

    Takie oto frazy, przerzucały wczoraj ludzi na nasz niewinny blogasek…

    Zośka ;P /perwersyjnie/

  30. wszystko jasne Charmuś. Tylko zboczki do nas trafiają i to przez przypadek.
    Zośka, “prawie” …

  31. ‘Zboczki’…
    /faja/

  32. Próba mikrofonu.

  33. …’zboczki’…

  34. Zobaczę, czy u nas też wpadam do spamu /faja/…

  35. Cześć Poker, fajnie Cię widzieć :)
    Mikrofony działają, bez zakłóceń.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie