Dziś doszłam do dwóch, niezwykle odkrywczych wniosków.
Wniosek numer 1: mam wadliwe geny – jestem skażona, naznaczona, ciągnie się za mną fatum jak za – nie przymierzając – rodem Grimaldich.
Wniosek numer 2 wiąże się z wnioskiem numer 1 i brzmi: moja prababcia była odważniejsza ode mnie, mimo, że niewykształcona, bez internetu, który jak wiadomo sprzyja. No, sprzyja. Różnym rzeczom sprzyja, tym dobrym i tym mniej dobrym. Taaak. Mniej zachowawcza była, zero asekuracji, brawura i ułańska fantazja. I to daaawno daaawno temu, jeszcze w zeszłym wieku, jeszcze na samym początku tego zeszłego wieku.
Otóż prababcia we wczesnej młodości przeżyła fascynację osobnikiem płci przeciwnej. A jakże. Jednak źli rodzice wydali ją za mąż za innego osobnika, którego babcia darzyła uczuciem żadnym. No, prawdopodobnie trochę go pożądała, bowiem ze związku tego urodziły się cztery udane córki, w tym moja w prostej linii babcia (nadmieniam, że wszystkie panie żyją i cieszą się dość dobrym zdrowiem).
Żyła sobie prababcia z tym pradziadkiem jak Pambóg przykazał, aż tu razu pewnego wybrała się na targ, sprzedawać płody rolne w postaci ziemniaków. I jak to w Harlequinach bywa – na targu tym spotkała swą miłość młodzieńczą, nic a nic nie wyblakłą. I nawet nie ożenioną, gospodarzącą dwie wioski dalej. Tak. Zaczęło się pisanie listów – wszak nie znano wówczas komunikatorów, ani smsów – listy były przekazywane przez zaufanego posłańca. Po którymś z kolei liście, prababcia chyba stwierdziła, że ma dość i poszła za głosem serca. Poszła tak jak stała. Rodzinie przekazała, przez tego samego posłańca, iż została porwana przez Cyganów i już nie wróci. W sumie mogła wydumać coś bardziej inteligentnego, bo fakt, iż znajduje się dwie wioski dalej i bynajmniej nie w taborze, szybko stał się faktem powszechnie znanym. I oczywiście nieakceptowanym. To był szok społeczny, łącznie z pospolitym ruszeniem. Prababcia została wyklęta. I co z tego? Była szczęśliwa. Dłuuugo była szczęśliwa, bo spędzili z sobą ileś tam dziesiątków lat, mając głęboko w nosie to, co wypada, a czego nie. Nawet córki jej wybaczyły, po latach, i historię opowiadały swoim dzieciom i wnukom (wnukom w domyśle, że mnie też), jako przykład pójścia za głosem serca, bez względu na konsekwencje i okoliczności. Za każdym razem, kiedy słyszałam tę historię, czy to z ust mojej matki, czy też babci (albowiem życzyłam sobie opowiadania tego zamiast durnych bajek przed snem) słyszałam w ich głosach jakieś takie nutki… Nie wiem, czego. Żalu? Zazdrości? Z tym, że obie te niewiasty również do grona świętych by się nie dostały, tak z marszu. Trochę by musiały odpokutować… Oj, trochę tak.
Ale historia ta świadczy również o tym, że jestem genetycznie spaczona. I powinny mi ujść na sucho różne rzeczy, bo natury nie przeskoczysz. Znaczy się genów wpływających nie tyle na skoki w bok, co na “iście” za głosem serca. Powoływałam się już raz na ten argument, ale nie spotkało to się, niestety, ze zrozumieniem. /faja/
I teraz tak. Gdyby było wiadomo, że z tym 2012 to nie ściema, to fajnie by było pożyć sobie tak, jak się chce, a nie jak wypada. Bo niestety, nie jestem tak odważna, jak moja protoplastka, i chyba nie polazłabym tak, jak stoję, słysząc zew.
Za to, kiedy spotkam się – za lat ileś tam – z moją prababcią w jakimś piekle, zapytam ją, czy warto było i czy nie żałuje. I chyba kurde wiem, co mi odpowie.
No, to się namachałam.
Asekurantka Charmee
Urzekła mnie Twoja historia, Moja Droga.
Ech, jakby to było miło wziąć i pójść za głosem serca, hen po horyzont, ku światłu.
Ty, bo ale nie załapałam, co niby miałoby ci uchodzić na sucho? Że rozliczne romanse i ogólna chwiejność charakteru?
Przez: Jędz@ w listopad 16, 2009
o 13:54
Czy mogłabyś mi łaskawie nie podkopywać reputacji? Z góry dziękuję :P
Chwiejność, phi…
Przez: charmee00 w listopad 16, 2009
o 14:06
Ależ proszę uprzejmie, zwłaszcza, ze w tej kwestii nie potrzebujesz niczyjej pomocy.
Przez: Jędz@ w listopad 16, 2009
o 14:08
Idź na całość, ale uważaj na zonki, Charmee. ;)
Przez: poltergeist666 w listopad 16, 2009
o 21:31
Dziękuję. Będę uważała, jakby co. Bardzo troskliwy jesteś.
Chociaż nie. Nie będę. Jakby co.
Przez: charmee00 w listopad 16, 2009
o 21:39
Jestem, wiesz, jakby co do czego, to Cię jakoś może pocieszę? :)
Przez: poltergeist666 w listopad 16, 2009
o 21:40
Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć. Nie wiem skąd, ale wiedziałam. Aha. Jakby co do czego, to ja Ciebie też /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 16, 2009
o 21:43
Trzymam za słowo. :)
Przez: poltergeist666 w listopad 16, 2009
o 22:11
Tak. Trzymanie za słowa jest fajne. No to mamy ustalone. Jakby co, oczywiście.
/i tu idzie ta emota, która miała być tam/
Przez: charmee00 w listopad 16, 2009
o 22:20
Z taką kobietą jak Twoja Prapra(krrra)babcia wtedy konie się kradło – tak se przynajmniej imaginuję.
Dziś można by obrabiać agencje Pekao – też se tylko tak imaginuję…
Przez: chimera w listopad 16, 2009
o 23:02
Oooo, kogóż to moje niewinne oczy widzą. Niechże Cię ciumknę, Chimero, z tej radości spotkania po latach. Wirtualnych latach… :*
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma… I tylko koni żal… Że tak se westchnę nostalgicznie…
Przez: charmee00 w listopad 17, 2009
o 8:45
Ha, a moja pra pra pra przodkini była Cyganką. Prawdziwą. I uciekła z hiszpanem wbrew woli ojców. Aż przywędrowali tu. Tu ich jakby nik nie znał i się rozmnożyli
Przez: Jędz@ w listopad 18, 2009
o 11:40
Chyba ona była bardzo pra, ta przodkini, albowiem Twoja kolorystyka jest typowo słowiańska, pszenna i razowa – w sensie, że pastelowa ;P
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 11:55
A ja nie wierzę… Nie wierzę w tę przypowieść, tak jak nie wierzę w miłość Abelarda i Heloizy czy Tristana i Izoldy. To niemożliwe. W czasach Twojej praszczurzycy i średniowiecznych kochanków nie było czatów internetowych, więc gdzież do diaska oni mogli się poznać i zaznać namiętności?…
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 19:33
na sianie gupku
Przez: Jędz@ w listopad 18, 2009
o 19:56
Jędza przyjęła nowego kolegę czym chata bogata. Dobrym słowem i wiązką siana… W sumie to dobrze robisz, Dep, że nie dowierzasz… Ale luzik. To tylko net /faja/…
PS. Nie dane mi nigdy było poznawanie się na sianie, ze względu na skłonność do alergii wziewnej. Tyle pięknych rzeczy mnie już w życiu ominęło, echhh…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 21:02
Się nie gniewam, lubię takie wystawne i ostentacyjne powitania; szczerość mnie zniewala, dlatego czuję się już jak u siebie w domu. Posiedzę tu.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 21:30
Posiedź sobie, Dep. Dziewczyny, wychodzimy.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 21:36
Mnie trzeba wywlec za włosy. Ciśnienie spadło. Słabo mi /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 21:46
U! Widzę, że tu pruski dryl panuje. Tuż przed capstrzykiem.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 21:48
Ordung must sein /leżąca machająca/…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 21:53
W Galicji, proszę Pana, to austriackie panują obyczaje. A tego pruskiego Dryla, to obawiam się, że jednak nie znam, osobiście.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 21:54
Austriackie gadanie… teraz już wiem czemu na stole nie ma flaszki na powitanie gościa, jestem rzucony na pastwę galicyjskiej rozrzutności…
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 21:57
Proszę Pana, u nas, jeśli gość pojawia się pierwszy raz, to sam z flaszką przychodzi. A do Pań, z kwiatami.
Właściwie, to ja u siebie nie jestem, tak do końca. :)
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 21:59
Flaszek ci u mnie dostatek, nie wiem tylko czy pełne, a z paniami porachuję się na osobności:)
A napić możemy się, nawet jeśli nie jesteśmy u siebie:)
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:02
A o której ‘osobności’ Pan raczy wspominać, albowiem ja taką jedną sposobność już uskuteczniam. :)
Co do picia, to symbolicznie.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 22:04
:>
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 22:09
Oj, dziękuję za przestrogę, bowiem mógłbym poczynić jakieś foux pas, a co za tym idzie… no mniejsza z tym. Bedę zachowywał się przyzwoicie jak na dżentelmena przystało, słowo skauta z prowncji Ontario.
Symbolicznie nie pijam, taką już mam naturę sarmacką, to jedna z rozlicznych moich zalet.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:12
Jaka wspaniała i przemyślana reklama, prawie jak podprogowa.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 22:15
Tego… To ja się napiję. Symbolicznie. /faja/ A właściwie to /lufa/…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 22:22
Staram się… ukończyłem weekendowy kurs w renomowanym instytucie szkoleń z zakresu technik mnemotechnicznych i savoir vivre. Od razu Pan spostrzegł, też jest Pan bystry, niczym ja po szkoleniu.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:23
Niech będzie mi dane, pochwalić się ukończeniem kursu operatora walca drogowego. Potrafię z każdego przechodnia zrobić ikonę szos.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 22:27
Świetnie! W Adwencie zaczynam kurs na wózkach widłowych, mam szczerą nadzieję, a właściwie prośbę – gdybym miał kłopoty czy mogę zasięgnąć u Pana porady? Darmowej ma się rozumieć, bo nie śmierdzę groszem.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:29
A ja? /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 22:33
Ja się nie dziwię, że Pan nie śmierdzi groszem, gdyż wiadomo: ‘pecunia non olet’. Porad wszelkich udzielam każdemu, kto o takie prosi. Wątpię jednak, aby Pan miał jakieś kłopoty z widlakiem.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 22:35
Dodaje mi Pan otuchy, wdzięcznym za to. Mniemam, że z obsugą dźwigni wertykalnych poradzę sobie bez problemu, ale z samą jazdą mogę mieć trudności. Zresztą… już przestaję martwić się na zapas mając w zanadrzu specjalistę z przyobiecanym fachowym doradztwem.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:43
Proszę się nie obawiać, to tak, jakby Pan okarynę prowadził.
Jeszcze nie raz Pana zaskoczę, jeśli mi będzie dane, ujawniając swoje liczne specjalizacje i fachowość.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 22:51
Ja to mam szczęście w sieci – trafiam tylko na piękne kobiety i omnipotentnych mężczyzn! Bywają chwile, że sam sobie zazdroszczę.
Internet wreszcie pokazał mi czym może być życie; przepraszam za te – byc może – nazbyt intymne zwierzenie, ale poczułem przemożną chęć podzielenia się z kimś moim szczęściem.
Przez: dep w listopad 18, 2009
o 22:57
Faktycznie, masz szczęście /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 18, 2009
o 23:01
To pięknie, z Pana strony, że zechciał się Pan podzielić z nami swoim szczęściem, ale jak sam Pan wspomina, to pańskie szczęście i nie wiem, czy cudze szczęścia potrafią uszczęśliwić innych.
Proszę mi nie przypisywać cech, których nie posiadam. Nadmierny zachwyt, może doprowadzić do rozczarowania.
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 23:01
Ja się odmeldowuję, dobranoc. :)
Przez: poltergeist666 w listopad 18, 2009
o 23:04
O japierdzielę… tak się jakoś wielkopańsko zrobiło i sarmacko zarazem, bynajmniej nie tylko przez wąs Poltergeista, ale też przez manierę słowną zaczerpniętą od staropolskich przodków naszych, co to flaszki licznie i z fantazyją obalali…
Też znikam, bo zaczyna mi się udzielać;)
Przez: chimera w listopad 19, 2009
o 0:05
No proszę, jaki wersal, ą, ę i przez pęsetę.
To ja nie wiem czy się nadaję do takiego towarzystwa.
Joł
Przez: Jędz@ w listopad 19, 2009
o 11:29
Tak, od początku zauważyłem, że tu panują iście wersalskie zwyczaje, a że lubię przepych, etykietę i piękne kobiety – zostaję. Dzień dobry.
Przez: dep w listopad 19, 2009
o 12:27
A skąd my Ci tu weźmiemy piękne kobiety? Przegłeś trochę, wiesz?
Taki sobie, ten dzień. Właściwie to całkiem do dypu.
Przez: charmee00 w listopad 19, 2009
o 13:48
Do dupy, fuck.
Przez: charmee00 w listopad 19, 2009
o 13:49
Chimero, ani mi się waż znikać na dłużej.
Przez: charmee00 w listopad 19, 2009
o 14:30
Skoro deficyt pięknych kobiet… cóż zadowolę się zatem tylko przepychem i etykietą, której – jak widzę, tutaj staje.
Przez: dep w listopad 19, 2009
o 14:36
Taaa… Staje /faja/…
A w jaki sposób będziesz się zadowalał? Chciałabym to wiedzieć…
Przez: charmee00 w listopad 19, 2009
o 17:27
Charmee, chyba zapomniałaś dodać wykrzyknik na końcu zdania;)
Przez: chimera w listopad 20, 2009
o 0:27
!!!!!
Naprawiam niedopatrzenie :P
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 10:41
Przeczytałem raz jeszcze tekst – oczywiście zaraz po tym jak zrobiłem to samo ze swoimi wpisami – i doszedłem po raz kolejny do wniosku, że tekst mnie poruszył. Muszę się napić.
Przez: dep w listopad 20, 2009
o 18:45
Grabisz sobie /faja/…
Piszę poważnie :P Nie podkreślając wężykiem.
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 18:51
To niezbyt niezawoalowana sugestia, niech się Pani skupi bardziej, proponuję. Wyczuwam niedospozycję.
Przez: dep w listopad 20, 2009
o 19:19
Z podpowiadaniem się nie liczy /faja/.
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 19:24
Stwierdzam autorytatywnie – są lepsze blogi, no… przynajmniej jeden, więc proszę mnie nie straszyć przymusową secesją, bo se pójdę. In saecula saeculorum.
Przez: dep w listopad 20, 2009
o 20:11
/faja/
Nie wyglądasz mi na strachliwego…
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 20:24
Pozory mylą… mam szaty tkane mimetyzmem szyte nićmi ze skóry kameleona, własnoręcznie przez wielkiego Machiavelliego.. a! i razem z Silonem i Odysem konstruwałem drewnianego konia pod Troją, takim.
Przez: dep w listopad 20, 2009
o 20:32
“Rozbieram to zdanie i się potykam o gęstwinę krzewów…”
:P
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 21:00
To cytat pewnie z jakiegoś klasyka… W oryginale czy translacja? Widać, że to nie lada dżentelmen pisał, znać po składni i głębi, czuć sedno tarczy. Chyba nie zasnę nie sprawdziwszy.
Przez: dep w listopad 20, 2009
o 21:25
Transkrypcja :P
Tak. Ja pasjami cytuję klasyków. A jeśli klasyk jest dżentelmenem, to nawet na pamięć się uczę /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 20, 2009
o 21:45
W szabas dzień dobry; właściwie to żałuję, że nie jestem dzisiaj Żydem – nie nachodziłbym się. I z tej przyczyny napiję się na dwa kwadranse na południe. Umiarkowanie, ale z gestem, zachęcając do wiernego naśladownictwa. Niech się darzy wszystkim czytającym i przepijającym do mnie – słowiańskie prosit!…
Przez: dep w listopad 21, 2009
o 11:29
To ja stawiam. Mam powody /faja/… Calvados, Pan się częstuje.
Przez: charmee00 w listopad 21, 2009
o 12:53
Gościnna niewiasta to dar rzadko dzisiaj już spotykany; współcześnie gościnność zastąpiły rozpasanie i lubieżność, przed którymi się wzdragam i wzbraniam. Kieliszek przyjmuję z uradowaniem licząc w duchu i po cichu na kolejne butelki. W podzięce składam uszanowanie.
Przez: dep w listopad 21, 2009
o 13:28
No i jak zwykle – tylko uszanowanie… Przed którym się wzdragam i wzbraniam…
No dobra. Niech i tak będzie.
Przez: charmee00 w listopad 21, 2009
o 14:43
Właściwie to fakt. Powiadają, że kobieta powinna się szanować. Tyle, że nieszanowanie /się/ bywa czasem takie przyjemne /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 21, 2009
o 14:45
Pięknie i ładnie wszystko… ale chciałbym zaznajomić się z jasną deklaracją w przedmiocie wspomnianych przeze mnie butelek… Klarowność tej kwestii uspokoiłaby mnie i nadała sens mijającej sobocie.
Przez: dep w listopad 21, 2009
o 15:12
Dobrze. Nie będę Ci psuć soboty. Zgadzam się. Tą drogą składam najjaśniejszą z jasnych deklarację, w sprawie przedmiotowych butelek.
Przez: charmee00 w listopad 21, 2009
o 15:29
Doceniam ten gest, ba!.. ze swej strony również wyrażam aprobatę w kwestii rzeczonych flaszek, która koresponduje.
Przyobiecuję, iż obejdę się z nimi życzliwie. Możemy uczynić to pospołu. Nawet.
Przez: dep w listopad 21, 2009
o 15:53
Wchodzę w to.
Przez: charmee00 w listopad 21, 2009
o 19:13
o rety! co się Wam porobiło?! no nie poznaję Państwa.. ale napić się mogę ;P
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 10:57
Wrazia :* Cześć, Niewierna…
Ale dobrze, czy źle się porobiło?
A, nieważne. Zdrówko!
;P
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 11:06
Wierna, wierna. czytam Was zawsze.
no to zdrówko (fajnie tak zaczynać nowy tydzień)
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 11:12
Mam ochotę uciec, tylko nikt mnie nie chce porwać.
Fajnie, że jesteś, Wrazia. No wzruszyłam się naprawdę…
(Jeszcze jedno zdrówko)
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 11:21
zdrowie zawsze potrzebne :)
Też się wzruszyłam, wracam powoli do życia
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 11:37
Normalnie Ci notkę zadedykuję, jak mnie co natchnie. Będziesz mi inspiracją.
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 11:53
będziemy jak “muza i muzyk”? hehe
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 12:04
A ja nie zadedykuję, jeno obliczem radosnem i okrągłem jak księżyc w pełni, czy inna brzoskwinka Cię powitam ty, ty….. córo marnotrawna ty.
Przez: Jędz@ w listopad 23, 2009
o 12:08
Matuchno Kochana.. jakbym umiała ładne “emoty” dodawać to bym dla Ciebie najsłodszego (tfu) buziola wkleiła, Jędzuś
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 12:17
Tfu!
Udało Ci się wstrzelić w jakiś związek czwartego wymiaru, Wrazia? Tak a propos tej muzy i muzyka? ;P
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 12:23
oj nie.. to już dawno nieaktualne, od wczoraj, niestety. Właśnie miałam Cię prosić.. jakby Ci zbywało, to ja chętna jestem
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 12:38
Wstyd, wstyd, wstyd… ObnaRZyłem się ortograficznie w nowym tygodniu i to przed specjalistką; nie jesteście nawet w stanie pojąć jakie czuję zażenowanie, dobrze że ta, przed którą popełniłem ten czyn nie przeczyta tych słów. Dzień dobry, pisałem ja – zawstydzony Dep.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 12:42
Ja jestem w stanie pojąć, gdyż byłam już dziś świadkiem pewnego obnaRZenia. I jakże dobrze Cię rozumiem /faja/… Ten, który się obnaRZył przede mną, był równie zaRZenowany ;P
Wrazia, nie zbywa mi, ale podzielę się tym, co mam.
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 12:47
Wstyd (wszystko jedno o co chodzi, ale skoro tak mówisz.. to ja się zgadzam) Dep.. a ile błędów zrobiłeś we wczorajszym Dyktandzie? (ja chyba poproszę lekarza o zaświadczenie, że to nie moja wina).
Trza się dzielić Charmee, Śliczna. Jak coś.. to ja też się podzielę. Chcesz paluszka?
Przez: sensitive w listopad 23, 2009
o 12:50
Nie sądzę, iżbyś Pani w pełni i dogłębnie mnie zrozumiała – Tyś była tylko świadkiem zdarzenia, a ja uczestnikiem. Zupełne inna optyka. Będę z tego się otrząsał gdzieś zapewne do za dziesięć druga. Jak nie dłużej.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 12:55
Jak chcesz, to się z Tobą podzielę tym paluszkiem, którym się ze mną podzieliła Wrazia. Paluszki są dobre na otrząsanie /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 13:02
Pani Sensitive, dyktand nie pisuję z zasady, bo są tendencyjne. I podlegają ocenie, a to już sprawia, że mógłbym się poczuć niedoceniony.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 13:10
Potrząsanie paluszkiem to gest przypominający mi groźbę bądź przestrogę… No chyba, że chodzi o… ale wtedy… Nie, to niemożliwe.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 13:15
/Wielka Żółta Morda/
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 13:28
czy mnie się wydaje? Czy wkradły się tu jakoweś plugawe treści?
E, nie, wydaje mi się.
Bądź pozdrowiony Otrząśnięty
Przez: Jędz@ w listopad 23, 2009
o 14:36
Jędzo, po niegdysiejszym powitaniu na sianie (niezbyt przemyślanym i fortunnym), dzisiejszym pozdrowieniem w pełni zrehabilitowałaś się w moich przepastnych błękitnych oczach. Bądźże i Ty Otrząśnięta.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 16:45
Ja również poproszę o bycie otrząśniętą.
Dep, a może zapodaj sobie jakiś avatar w końcu, co?
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 17:03
Otrząsam i Ciebie, Charmee; czynię to literackim shake-spear’em, na użytek tego bloga zwanym trzęsiwłócznią.:)
Gdybym to ja wiedział jak uczynić awatara… Jestem klinicznie nieobeznany z techniką zamieszczania. Wstyd mi dzisiaj po raz wtóry.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 17:21
No, ja Ci raczej nie pomogę. Sama nie wiem, w jaki sposób mam tego swojego…
A jeśli chodzi o wstrząsanie, to doszłam do wniosku, że tak. Jestem wstrząśnięta. Małe tąpnięcie mnie dotknęło, w sensie, że lekki szok…
Czy ja bredzę?
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 17:46
Kto nie zrobił sobie avatara, ten przegrał RZycie.
Przez: chimera w listopad 23, 2009
o 18:49
Ożesz. Z tego, co pamiętam, to Ty również miałeś pod górkę z avatarem, Chimero najmilszy ;P
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 19:14
Ciiiiicho…
Przez: chimera w listopad 23, 2009
o 19:25
Heh…! A mnie właściwie ten obligatoryjny niejako awatar niebieski podoba się… coś w nim jest, to taka położona litera G, kto ma oczy niechaj widzi;P
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 19:32
Ja bardzo Panów przepraszam za grzech zaniedbania, ale na wojnie byłam.
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 20:49
Yhy, w moją wojnę. :)
Przez: poltergeist666 w listopad 23, 2009
o 20:52
Jeszcze tylko jutro rozstrzelać jeńców i będzie /s/pokój.
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 20:57
Właściwie to Chimera mógł w międzyczasie nauczyć kolegę, jak się avatary na WordPressie wstawia. Bo ten punkt G, w sensie że gravatar, to taki średni jest…
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 20:59
Panie Poker! Poczułem się straszliwie urażony a nawet doknięty, już tłumaczę dlaczego; wczoraj zamieściłem pierwsze wpisy na Pana blogu, a dzisiaj rano dowiaduję się, że blog został unicestwiony. Nie zdążyłem nawet wykuć na pamięć swoich postów i przepadły w próżni…
Z drugiej strony, obok rozgorycznia, odczuwam żal, bowiem uważam, iż blog był nad wyraz przyzwoity, w przeciwnym razie nie odważyłbym się przecież publikować tam pod swoim nickiem. Szkoda, że tak się skończyło.
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 20:59
Panie Dep, tak czasem bywa, że należy zamknąć za sobą drzwi, żeby spokojnie rozpocząć nowy etap historii. Wraz z tym, sam zamknąłem tam wiele niezłych tekstów zarówno swoich, jak i cudzych. Sorry.
Przez: poltergeist666 w listopad 23, 2009
o 21:03
O! “Nowy etap historii”, to lubię; zabrzmiało niczym Nowaja Ekonomiczeskaja Politika. Uwielbiam kontrolowane zmiany, a szczegónie takie działania, które mają za zadanie tak przemodelować, tak rzeczywistość zmienić, żeby wszystko zostało po staremu… I like this change;P
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 21:10
I love this game ;P
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 21:18
Niestety, w sztuce tworzenia avatarów jak tępy byłem, tak zostałem.
Swój zawdzięczam dwóm nickom, z których jeden poszedł w niepamięć – bo tak chciał.
Przez: chimera w listopad 23, 2009
o 21:27
Cud niepamięci…
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 21:36
Cud? Eeee, żaden cud – samo życie…
Przez: chimera w listopad 23, 2009
o 21:46
Życie cudem jest :P
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 21:55
ekhmm… to frazes, czy przekonanie?
Przez: chimera w listopad 23, 2009
o 22:20
To był cytat z pewnej żenującej piosenki, pewnego żenującego zespołu, o równie żenującej nazwie – De Su /faja/…
Frazes, of course.
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 22:30
O, z tej:
Przez: charmee00 w listopad 23, 2009
o 22:35
“(…)przecież życie jest snem
tylko snem
i ten kto żyje śpi
i śni siebie pokąd nie prześni siebie”.
Życie snem (Pedro Calderon de la Barca) – polecam, niekoniecznie przed snem:)
Przez: dep w listopad 23, 2009
o 22:48
Jakiś temat na nową notkę poproszę, na cito.
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 17:42
Dep, do cholery. Do Ciebie mówię.
:P
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 17:45
Charmee, droga Charmee.. nie krzycz na mnie… Więcej uzyskasz spokojnym tonem. Myślę, że mogłabyś napisać coś o wrażliwości ludzkiej, idą święta Bożego Narodzenia, coś refleksyjnego. Tak mnie naszło.
Przez: dep w listopad 24, 2009
o 17:52
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 17:56
Tabula rasa /faja/
Taki śliczny komentarz mi wcięło.
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 18:18
To ten… Dobra, o wrażliwości /faja/…
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 18:22
Ten komentarz, którego nie widać, jest przejmujący – niczym Ziemia jałowa TS Eliota. Mam łzy w oczach, ale nie płaczę. Wyję.
Przez: dep w listopad 24, 2009
o 19:25
Jesteście obrzydliwi. nie wiem, czy się do was jutro odezwę
Przez: Jędz@ w listopad 24, 2009
o 19:34
Jędzo, nie rób mi tego.
Przez: dep w listopad 24, 2009
o 19:35
D O B R A N O C !!!!!!!!!!!!
Przez: Jędz@ w listopad 24, 2009
o 19:35
Tak, Jędza… Wiem, że jeszcze nie miałaś menopauzy. Ale masz mieć :P
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 19:39
Cieszę się, że dostarczyłam Ci takich wzruszeń, Dep /faja/… Takie miałam intencje: poruszyć Twoje zmysły i doprowadzić do łez…
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 19:45
To takie arystotelesowskie – być poruszanym, wzruszanym. Lubię to. Co do łez – zawsze płaczę na sucho, mam wrodzoną skłonność do oszczędzania wilgoci w organizmie.
Przez: dep w listopad 24, 2009
o 20:13
Jędza też wyglądała na wzruszoną.
Przez: charmee00 w listopad 24, 2009
o 20:43