Stara to prawda, że syty nigdy nie zrozumie głodnego. Syty nie będzie rozprawiał w nieskończoność o jedzeniu, roztkliwiał się nad tą czynnością jako taką, gdyż jest to dla niego tak naturalne, jak oddychanie. Tak samo człowiek tolerancyjny nie będzie w kółko rozwodził się nad istotą i niezbędnością tolerancji, gdyż rzeczona tolerancja jest w niego wpisana tak samo, jak również rzeczone oddychanie. Ktoś, kto posiada dystans do siebie i świata nie będzie na okrągło podkreślał, iż ów dystans posiada, trzymając przy tym zaciśnięte pięści, zęby w szczękościsk, mamrocząc „jestem człowiekiem szczerym i otwartym”, gdyż posiadanie dystansu i autoironii nie wymaga podkreślania na każdym kroku, iż jest się jego szczęśliwym posiadaczem. Tak to już jest na tym świecie, że ci, którzy deklarują, iż nie traktują na poważnie nic, co się dzieje tu, w wirtualu, w rzeczywistości tym wirtualem żyją, karmią się nim, karmią się cudzymi emocjami, cudzym życiem, cudzą zabawą i każdym napisanym słowem. I tak płynnie przeszliśmy od dystansu do zabawy. A od zabawy przejdziemy do poczucia humoru. Jeśli się owo poczucie posiada, patrzy się z przymrużonym okiem i uśmiechem od ucha do ucha na ramotki blogowe Pokera, czy Deluzji. Sama nie potrafię rymować, ale uwielbiam zabawy w rymowanki. I wiem, że nikt z nas tu zgromadzonych nie traktuje tych rymowanek w kategoriach poezji, bo to zahaczałoby o absurd. To jest gra, konwencja, po prostu. Chyba na każdym tak zwanym „spamerskim” blogu od czasu do czasu zdarza się wpadać w tę konwencję i rozmawiać ze sobą za pomocą rymów. Dlatego szczęka mi opada, a oczy me przecudne robią się wielkie i okrągłe ze zdziwienia, że ktoś wpada na pomysł, aby zabawne rymowanki blogowe potraktować jako wiersz i poddać go ocenie i interpretacji. No ja nie mogę! Krowa, która sama poprawnie zdania nie potrafi sklecić, a swoje notki kompiluje ze ściągniętych z netu fraz, nagle zabawia się w krytyka literackiego i z całą powagą analizuje radosną twórczość bywalców T2. Paranoja, debilizm, czy coś jeszcze innego? Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, iż Deluzja potrafi pisać bardzo dojrzałe, jak na swój niedojrzały wiek wiersze, potrafi też przezabawnie rymować. Ech, Deluzjo, że zwrócę się wprost do Ciebie. Kto by przypuszczał, że Twój wierszyk, tak pięknie wpisujący się w wielowiekową tradycję limeryków, tworzonych przez żaków, zostanie poddany gruntownej ocenie przez “profesjonalistów” blogowych, podających się za pedagoga i gajowego. Publikacja jednego zabawnego wierszyka karnawałowego, w którym dowcipnie i ciepło piszesz o przyjaciołach, tańcząc zwiewnie i młodzieńczo w korowodzie zabawowym sprawiła, że na stałe już weszłaś w oko intenetowego cyklonu. Teraz pochylą się nad Tobą z troska, jak to zostałaś ukrzywdzona tu, na T2 i będą próbowali wyrwać Cię z tej matni, z tego nałogu. A wszystko to pod sztandarem z dystansu i z plakietką „poczucie humoru rulez” na przywiędłej piersi, ze sztucznym grymasem, udającym uśmiech na zgorzkniałych ustach. Ech, wielu rzeczy muszą się od nas jeszcze nauczyć ci kombatanci blogowi. Między innymi dobrej zabawy i braku zadęcia. Ja mogę jeszcze dorzucić gratis kilka wskazówek, jak zdobyć i utrzymać mężczyznę. Tylko kurde. Mężczyzn szkoda… Ale słowo się rzekło, więc dorzucę.
PS. Przypominam, że wciąż trwa smsowe głosowanie w konkursie na Bloga Roku. Maxcel wypadł poza pierwszą dziesiatkę i obecnie jest trzynasty. Trzeba się sprężyć i ukulać jeszcze trochę smsów, gdyż różnice w pierwszej piętnastce naprawdę są niewielkie i będzie się to miądliło do ostatnich minut.
Angie również zapikowała o parę oczek, mimo zdobycia już trzech kulek, które dla innych, promowanych przez wyszczekanych, ale nieskutecznych pijarowców, stanowią barierę nie do przeskoczenia.
Każdy sms na wagę złota, więc do boju. Pamiętajmy, że Kacio rok temu przez pierwsze dni był 50, ale jak zaczęłam mobilizować na poważnie czytaczy - od razu skoczył do pierwszej dziesiątki, więc nie zmuszajcie mnie do wyciągnięcia bata /faja/...
Numer Maxcela to: 7122, a treść: G00257
Numer Angie to: 7122, a treść A00893



















Charmee:* Jaka Ty jesteś jeszcze młodziutka… Starsza, samotna, nieatrakcyjna i niemądra kobieta zawsze młodszej podłoży nogę – zawiść to potężna siła.
Deluzja, śliczne i inteligentne dziewczę, witaj w Klubie:****
Yhy, tak samo, jak odrzucona czy porzucona, bez względu na wiek, nigdy nie odpuści. I też se zrobi plakietkę. “Nikt mnie nie rzucił”. No mówię Ci, że skaranie boskie z tymi babami. To już lepiej paprotki hodować.
Charmee:)))))))
Dzień dobry wszystkim!
Żem też spadła w rankingu :>
Wiem, Angie, wiem. Już naprawiłam to fąpa, połączone z niedopatrzeniem. Buziak!
Dobry wieczór. :)
Charmee, a czego Ty się innego spodziewałaś po niektórych? :))) Są tak przewidywalni, jak nikt inny. Masz rację, każdy uważa się za znawcę, za krytyka, a na końcu doda, że ma prawo, bo przecież blog otwarty. NOleży się każdemu i każdej mieć zdanie i głośno je wyrażać. Dokładnie jak ludziom z margionesu społecznego, którym od Państwa, zawsze się tylko nOleży i nOleży.
Nie wiem w jakim klubie /faja/:)
Cześć Wam! Nieprzebrane są ich zasoby żółci i debilizmu. Szkoda mi wycierać literki na klawiaturze…
Deluzjo:** Atakowanych przez nieumiejących się bawić chamów – bez przyczyny żadnej i przy pomocy śmieciowych pseudo argumentów…:))
Ale mnie nikt nie atakuje :) /faja x2/
No pewnie, że nie atakuje. Przesz analiza i interpretacja, to nie atak, tylko konstruktywne i rzeczowe tak zwane dobre rady, które ponoć zawsze są w cenie, ale jednocześnie – brukują nimi Piekło.
Ciumk!
Ooo, Max! Cześć :> Piszesz? Wiem, że piszesz, czuję to /faja/…
Poker :* I niech się NOleży, niech się cieszą, że mają dostęp do netu i mogą się realizować w dziedzinach wszelakich…
Ale to nie taki piękny cyklon z wiatru i wody.
Paprotek lepiej nie hodować, puszczają się na lewo i prawo. A baby tylko czasem, na lewo. ;)
To może porozmawiamy o motoryzacji, Cane :))) Też w aspekcie “lewo”. Że mało kto lubi w nie skręcać. Tylko trzeba ująć, w czyje lewo /faja/…
Pewien znawca języka polskiego, któremu niedawno zaznaczaliśmy na czerwono na jego blogu błędy ortograficzne zabrał się za analizę literacką, brawo! Tak trzymać! Chłop stale uczy się. Najcelniej swój wpis podsumował w peesie: “A już myślałem że katastrofa prozy Wugusia która nawiedziła Toteramy jest ostatecznie niszcząca i katastroficzna
Bardzo często się zdarza, że gdy pytam kobiety by pokazały mi “coś” po lewej, to muszę ponowić pytanie, mówiąc po “kobiecej lewej”. ;)
…ale wracając do tematu motoryzacji… ;) myślałem, że dzisiaj nie dojadę, a jechałem jako pasażer, gdyby nie wczorajsza flaszka, siedziałbym za kółkiem i nie miałbym pełnych majtek. ;)
Normalnie katastroficzna katastrofa, Wuguś :)))
Kontynuując temat motoryzacji, Cane, powiem, że ja na szczęście dziś się nie musiałam ruszać żadnym środkiem lokomocji, gdyż transport publiczny wypadał z kursu, a transport prywatny przymarzał do podłoża…
Minus siedemnaście przy griuncie, niezły wynik.
Pewnie gdybym miała paprotke, też by mi przymarzła.
Im tu weselej i milej, tym gęstszy dym trollowi z czajnika paruje, a to znaczy że może być tylko gorzej… /faja/
Dobry wieczór!
Ja też się dziś zajmowałem tematem motoryzacji, znaczy się kupowaniem małego potwora
Cześć Guard :) Już dziś nie będą poezją mówić, obiecuję :> :)))
Wuguś, i co? Utargowałeś coś?
Utargowałem tyle, żeby nam obu wydawało się, że dobry interes robimy – w myśl zasady: w życiu kierowcy są tylko dwa szczęśliwe dni – dzień zakupu i dzień sprzedaży
Ja już dawno powinnam rozstać się z moim staruszkiem oplem i nie mogę.
Przywiązuję się mocno..
:>
Dobry wieczór :))
Wuguś, w samą porę zakupiłeś, bo niespodziewanie zima przyszła :)
I jeszcze jeden szczęśliwy… Kiedy zamienia samochód bez wspomagania kierownicy, na taki ze wspomaganiem…
Charmee ja temat motoryzacji dzisiejszej przemilczę. Podróżowałem jako pasażer, i gdy dojechaliśmy na miejsce zastanowiłem się, czy to jeszcze poniedziałek, czy aby już nie wtorek. ;)
Wgi, kupiłeś, kupiłeś? Ja myślałem, że ta zasada obowiązuje jedynie przy jachtach (tak nam wciskano na studiach). ;)
Tak, Cane, zapraszam Cię na rajd zimowo-wiosenny czyli śnieg i błoto, a my ognisko, kociołek i sympatyczne klimaty
To ja chyba powinnam cieszyć się, ze zaniemogłam i nie muszę nigdzie jeździć.Kiedyś, kilka lat temu w zimie wylądowaliśmy ostro w dół, w rowie.
Rzecz jasna, nie ja prowadziłam /faja/
To i tak nieźle, Cane. Bo wyobraź sobie wyjazd Częstochowa – Brno – Częstochowa, kiedy to zaśnięta w samochodzie osoba nie zakonotowała faktu, że zaliczyła Brno w letargu i wysiadłszy z auta na powrót w Częstochowie powiedziała: “O, takie samo osiedle, jak u nas i sklepy też podobne bardzo” /faja/…
Wugi będziemy sarny rozjeżdżać? Tak humanitarnie, ze strzelbą. Hm? Hm?! ;)
Angie, ja też się przywiązuję, bardzo… Dlatego mam taki pierdolnik wszędzie…
Nie Cane, będziemy tylko doganiać, bo wiesz, napierdalam na nie, ale w sumie je lubię, nikt mi tak cudownie nie niszczy drzew i krzewów jak one
Mogę z Wami doganiać?
A ja nadal nie wiem o co chodzi :) Ktoś mi wytłumaczy?:)
A to trzeba na Wugusia poczekać i na streszczenie…
A streszczenie będzie jutro rano, bo właśnie otrzymałam śmietankę do kawy :)))
O ku… żesz jego, mam ręczny zaciągnięty!!!…
Ech, ileż to rzeczy można od rana o sobie wyczytać… I jak zwykle same bajki… Ech, kiedyś może opowiem, jak to zrobić, żeby mieć lat wciąż dzieści z trzydziestką z przodu, a dziecko mieć nastoletnie /słodki uśmiech/… Nawet ze zdaną maturą, a wręcz mimo tego. Wystarczy mieć gen mądrości, po matce i skończyć edukację w terminie wcześniejszym, niż ustawowy /faja/… Taka podpowiedź dla sprawnych umysłowo ciut inaczej.
Dobra, czas na śmietankę do kawy, zara nocię wstawię, tę streszczającą.
Charmee:* ktoś Cię przepytuje na okoliczność macierzyństwa? No to już objaw zaawansowanej dulszczyzny i bigoterii, pewnikiem jakaś moherka. Żenada /faja/
Żenada jak dzik i wścibstwo, jak z remizy normalnie /faja/… Aż mi zapachniało tanim zakładem fryzjerskim, jak żem zobaczyła to nietłumione zainteresowanie moim realem… I spalenizną z solarium. Nie wiem sama dlaczego.
Charmee, znałem takie przypadki, tylko inna trasa, Katowice – Paryż – Katowice. W Paryżu to 5 dni nawet było. A ten człowiek obudził się w Katowicach, patriota. ;)